Artykuły

Statistics
  • 3 Articles

Stephan Lichtsteiner po siedmiu latach spędzonych w Juve dołączył dziś do Arsenalu.

Juventus...

Stephan Lichtsteiner po siedmiu latach spędzonych w Juve dołączył dziś do Arsenalu.

Juventus potwierdził dziś, że Szwajcar dołaczył do ekipy Kanonierów. Przeprowadzka ta jest zwieńczeniem 7-letniej, jakże owocnej w trofea przygody z obecnym mistrzem Włoch, podczas której 34-latek sięgnął razem z drużyną 7 razy po Scudetto, cztery razy po Coppa Italia i trzy Superpuchary Włoch.

Stara Dama żegna Lichtsteinera, którego wysiłek i poświęcenie pomogły w zapisaniu nowych kart w historii klubu, a jego profesjonalizm powinien być wzorem dla wszystkich piłkarzy na świecie.

Stephan zaczął swoją podróż z Juve jako strzelec pierwszej bramki w meczu o punkty na Allianz Stadium. Teraz odchodzi jako siedmiokrotny mistrz Włoch, ale na pewno pozostanie w sercach wszystkich kibiców.

Od tamtego meczu Szwajcar rozwijał się z dnia na dzień, rozgrywając 35 z 38 meczów w Serie A, w sezonie, w którym Bianconeri po raz pierwszy od sześciu lat sięgnęli po Scudetto. Co więcej, był to ten sam sezon, w którym nie przegrali ani razu. Oczywiście, zawsze będzie on uznawany za ten najbardziej pamiętny, jednak kolejne sześć sprawiło, że Stephan będzie zawsze zapamiętany jako członek wielkiej piątki.

W ostatnim sezonie nie było inaczej, jego 32 występy miały ogromne znaczenie dla drużyny, wliczając w to świetny występ w rewanżowym spotkaniu z Tottenhamem na Wembley.

Pośród wielu wielkich momentów w karierze Lichtsteinera w Juve, wyjątkowych będzie powrót do pierwszej drużyny zaledwie miesiąc po operacji serca w 2015 roku, który zwieńczył przepięknym golem z woleja przeciwko Borussi Monchengladbach.

Jego wytrzymałość, poświęcenie, głód zwycięstw sprawiają, że „Szwajcarski Express” zawsze będzie mile wspominany przez kibiców Juventusu.

Vielen Dank, Stephan!



źródło: Juventus.com

  1.   05 czerwiec 2018
  2.   Oficjalny

Dokładnie dziś mija 22. rocznica ostatniego triumfu Juventusu w Champions League. Z tego powodu...

Dokładnie dziś mija 22. rocznica ostatniego triumfu Juventusu w Champions League. Z tego powodu chcielibyśmy niektórym z Was przybliżyć, a niektórym przypomnieć sylwetkę tej pamiętnej drużyny, której obawiano się w całej Europie.

Wszyscy kibice Juventusu dobrze wiedzą, że dla klubu zdobycie Ligi Mistrzów stało się obsesją. Dwa przegrane finały sprawiły tylko, że chęć zdobycia tego jakże cennego pucharu jest jeszcze większa. Głód odczuwają nie tylko fani, ale także zawodnicy i zarząd.

Po zdobyciu piątego z rzędu Scudetto Bianconeri zaczęli skupiać się na zwycięstwach odnoszonych w Europie. Właśnie z tego powodu zdecydowano ściągnąć Gonzalo Higuaina z Napoli, za 90 milionów euro. Wydatek tego rzędu byłby całkowicie zbędny, jeśli jedynym celem byłoby pozostanie w ścisłej czołówce we Włoszech. Jednak przybycie Argentyńczyka wraz z takimi zawodnikami jak Miralem Pjanić czy Douglas Costa, pokazuje jak bardzo Stara Dama, jest zmotywowana, aby w końcu odnieść sukces w Lidze Mistrzów. To, jak również ciągłe wzmacnianie i rozwój obecnego składu. W Juve są w pełni świadomi, że będą musieli się zmagać z tymi, którym udało się wygrać Lige Mistrzów wcześniej.

Max Allegri podczas swojej przygody z Juventusem zdążył już wygrać tyle, aby znaleźć się na trzecim miejscu najbardziej utytułowanych trenerów Juventusu, zaraz za Marcello Lippim i Giovannim Trapattonim, jednak to tym dwóm, starszym Włochom udało się zdobyć tytuł mistrza Europy.

Prezydent klubu Andrea Angelli wydaje się już zmęczony i nie chce czekać więcej, w końcu ponad 20 lat to wystarczający okres. Chcemy wygrywać w Europie ¬– powiedział na klubowej wigilii. W tym roku znamy nasz cel, podczas gdy w przeszłości był on marzeniem. To coś, na co ciężko pracujemy, w pełni świadomi tego, że to, czego dokonaliśmy, pozwoliło nam przejść do innego wymiaru. Co zrobiło różnicę w ostatnich latach i co nadal musi ją robić, to ciężka praca i poświęcenie. Dzięki tym dwóm rzeczom „puchar z dużymi uszami” jest coraz bliżej.

Dotarcie do dwóch finałów w ostatnich trzech latach, tylko po to, aby koniec końców odejść jako pretendent, sprawiło, że wielu ludzi związanych z Juventusem zatęskniło za czasasami wielkiego Juventusu sprzed ponad 20 lat. To właśnie w tamtych czasach Bianconeri byli w stanie rywalizować z najlepszymi i dochodzić do najpóźniejszych etapów europejskich pucharów.

Zawsze, kiedy myślę o Juventusie, od razu wracają do mnie miłe, ale zarazem trochę cierpkie wspomnienia z mojego pobytu w Manchesterze United, w połowie lat 90. Wtedy to rozwijaliśmy się jako drużyna i uczyliśmy wszystkiego jak odnosić sukcesy w Lidze Mistrzów – napisał Gary Neville w 2015 roku, dla The Telegraph. Juventus był punktem odniesienia dla wszystkich, z Marcelo Lippim osiągnęli trzy finały z rzędu, a my graliśmy przeciwko nim osiem razy w ciągu siedmiu lat.

Włosi zdominowali Anglików w tychże pojedynkach, wygrywając większość z nich. United było górą tylko wtedy, gdy w sezonie 98/99 stawili czoła całkowicie odmienionej kadrowo Starej Damie. Warto też wspomnieć, że Manchester w tamtym sezonie sięgnął po potrójną koronę. Niewątpliwie najlepszym z tych zespołów, których młodzi piłkarze Sir Alexa Fergusona chcieli naśladować, był Juventus z sezonu 1995/96, który wygrał Lige Mistrzów. Drużyna ta posiadała głębię, jakość i co najważniejsze, inteligentnych zawodników, którzy chłonęli niezwykłą przenikliwość taktyczną Lippiego i wykonywali jego polecenia perfekcyjnie. Ta sama drużyna sezon wcześniej zakończyła dominację AC Milanu w Serie A, kończąc sezon z przewagą dziesięciu punktów nad drugim Lazio i trzecią Parmą. Jednocześnie wygrali też Puchar Włoch i dotarli do finału Pucharu UEFA.

Kluczem do sukcesu była, oczywiście, żelazna defensywa. Angelo Peruzzi, może nigdy nie został tak doceniony, jak Gigi Buffon czy Dino Zoff, ale był tak samo istotny dla drużyny. W finale z Ajaxem wybronił dwa rzuty karne, a w sezonie 94/95 wpuścił tylko 32 bramki w 43 meczach.

Przed nim znajdowała się, linia obrony złożona z Pietro Vierchowoda, w wielkiej mierze niedocenionego Ciro Ferrary i ciężko pracujących, na lewej stronie, Gianluci Pessotto i Moreno Torricelliego na drugiej.

Pomoc była połączeniem siły, jakości, charakteru i przebiegłości. Obecny trener reprezentacji Francji – Didier Deschamps razem z byłym szkoleniowcem Juve, a obecnym Chelsea – Antonio Conte mieli jedno zadanie – chronić ówczesnego rozgrywającego Paulo Sousę.

Pomimo świetnych nazwisk we wszystkich wcześniejszych formacjach, to atak budził największy respekt. Przód składał się z młodziutkiego Alessandro Del Piero, który w poprzednie lato zastąpił klubową dziesiątkę Roberto Baggio. Lippi pokładał w przyszłej legendzie Bianconerich wielkie nadzieje, wierzył, że jego talent rozkwitnie i bez problemu zastąpi doświadczonego już Włocha, jeśli ten miałby zostać sprzedany. Tak też się stało. „Boski Kucyk” odszedł do Milanu, a Lippi przekazał wodze jego dublerowi, który odwdzięczył się serią świetnych występów i sześcioma bramkami w Champions League. Połączenie kreatywności Del Piero z umiejętnościami Fabrizio Ravanelliego i Gianluci Vialliego dało o sobie znać jeszcze kolejne sześć razy. Nie byli tylko skuteczni, ale także grali futbol ładny dla oka, a sami cieszyli się z gry w piłkę.

Ten ostatni, który był kapitanem i zdobył mnóstwo ważnych goli dla Bianonerich, potrafił nie tylko trafiać do pustej bramki, ale dysponował również piekielnie silnym uderzeniem z woleja czy też precyzyjnymi główkami. Zasłużył sobie tym na pochwały od ówczesnego właściciela klubu, Gianniego Agnelli, który z reguły stronił od popadania w optymizm i znany był ze swojego stoickiego spokoju.

Jeśli Baggio jest Rafaelem, a Del Piero to Caravaggio, kim jest Vialli? Jak się nad tym zastanowić, to powiedziałbym, że Michałem Aniołem w Kaplicy Sykstyńskiej… To rzeźbiarz, który wie jak zostać malarzem – powiedział w jednym z wywiadów, pełen podziwu.

Jednocześnie, Ravanelli z wielką rozwagą używał swojej szybkości, aby rozciągnąć defensywy przeciwników. Jego przyśpieszenie okazało się zabójczym podczas wspomnianego wcześniej finału w Rzymie, kiedy to wykorzystał błąd Franka de Boera i natychmiast dorwał się do piłki, później pakując ją do pustej bramki, dając Juve prowadzenie.

Ajax wyrównał dzięki trafieniu Jariego Litmanena, tuż przed końcem pierwszej połowy. Wiele drużyn taka bramka do szatni mogłaby podłamać, ale nie ten Juventus. Po przerwie naciskali dalej, Vialli trafił w poprzeczkę, jednak Bianconerim nie udało się zdobyć drugiej bramki. Finał miał zostać rozstrzygnięty poprzez serię rzutów karnych.

Peruzzi dał Starej Damie przewagę, broniąc pierwszy rzut karny wykonywany przez Edgara Davidsa. Do kolejnych trzech karnych dla Juventusu podchodzili Ferrara, Pessotto i Michele Padovano, wszyscy trzej swoje jedenastki wykorzystali. Angelo po raz kolejny popisał się świętną interwencją, broniąc tym razem próbę Sonny’ego Silooy’a. Zwycięstwo zagwarantował, Serb, Vladimir Jugović, strzelając pewnie tuż obok przy prawym słupku bramkarza. Bianconeri po raz kolejny byli mistrzami Europy.

Vialli podniósł puchar tego wieczora w Rzymie, jednak było to jego ostatnie spotkanie w barwach Juventusu. Latem odszedł do Chelsea. Ravanelli podobnie udał się do Anglii i dołączył do Middlesborough. Massimo Carrera, Vierchowod i Sousa również zostali sprzedani. Na ich miejsce przyszli Davids, Zinedine Zidane, Alen Boksić i młodziutki Christian Vieri, lecz pomimo tego, że udało im się dotrzeć do finału w następnych dwóch sezonach, nie powtórzyli tego sukcesu ani razu.

Dziś, 22 lata później, Stara Dama dalej szuka sposobu na zdobycie tego tytułu, który ciągle wymyka jej się z rąk. To dlatego wersja Juventusu z sezonu 95/96 jest tak bardzo czczona.



Autor: Adam Digby
Źródło: footballwhispers.com

  1.   22 maj 2018
  2.   Komentarze prasowe

Pojawiają się kolejne doniesienia o negocjacjach Milanu odnośnie do transferu Giacomo...

Pojawiają się kolejne doniesienia o negocjacjach Milanu odnośnie do transferu Giacomo Bonaventury. Jak podają dziennikarze, chętnych jest wielu m.in. Roma, Borussia Dortmund i Arsenal.

Plotki o zakusach Maxa Allegriego na Bonaventure pojawiają się w mediach już od kilku miesięcy, jednak teraz negocjacje wchodzą w kluczową fazę.

Według Rai Sport, agent Mino Raiola spotkał się z Fabio Paraticim w zeszłym tygodniu w Monte Carlo. Mówi się, że reprezentant Włoch dostał zielone światło na przeprowadzkę z Milanu do Juve, a Rossoneri oczekują 25-30 mln.

Roma, Borussia Dortmund i Arsenal również wykazują zainteresowanie Włochem, lecz ten najbardziej chciałby trafić do Juventusu.

W tym sezonie, Giacomo strzelił 8 bramek i zanotował 4 asysty. W sierpniu kończy 29 lat, lecz największym plusem jest to, że może grać na różnych pozycjach w pomocy, wliczając w to lewe skrzydło oraz rozgrywającego, tuż za plecami napastników.



źródło: football-italia.net

  1.   12 maj 2018
  2.   Transfery
Póki co brak artykułów
Unable to load tooltip content.