Walijskie złoto

W latach 50. na Wyspach Brytyjskich występowało wielu znakomitych futbolistów - magiczni skrzydłowi tacy jak Tom Finney z Preston czy Stanley Matthews ze Stoke City i Blackpool, niewykorzystany do końca geniusz Duncana Edwardsa z Manchesteru United, pewny i opanowany kapitan Wolverhampton i reprezentacji Anglii Billy Wright, krzepki środkowy napastnik Boltonu Nat Lofthouse, ale bez wątpienia dekada ta należała do niesamowitego chłopaka wywodzącego się ze wzgórz południowej Walii - Johna Charlesa!
Nawet dziś, prawie 50 lat po jego szczytowym okresie, jego imię jest wspominane z podziwem za każdym razem, gdy układa się listę najlepszych brytyjskich piłkarzy. Przez kilka ostatnich lat tamtej dekady urósł do miana jednego z największych talentów piłkarskich na tym świecie, uwielbiany i fetowany w całej zachodniej Europie, ale w szczególności w swym przybranym domu w Turynie.
20Początki kariery Charlesa były jednak bardzo skromne i rozwinęły się w niespotykanym otoczeniu Zachodniego Yorkshire. William John Charles urodził się w Swansea 27 grudnia 1931 roku. Jego młodszy brat Mel grał później u jego boku w reprezentacji Walii i dobrze radził sobie w takich klubach jak: Swansea, Arsenal i Cardiff. Dla nastolatków w Walii były wtedy tylko dwie możliwości - kopalnia albo boisko. Chłopak, który wyrastał na wysokiego i dobrze zbudowanego mężczyznę nie mógł więc mieć żadnych wątpliwości co do swojego wyboru.
Charles nie uważał się nigdy za kogoś specjalnego, pomimo iż grał dla Swansea Boys już zanim skończył szkołę w 1945 roku. Udało mu się załapać do klubu ze swego rodzinnego miasta, Swansea Town w 1946 roku, kiedy zbliżał się do swych piętnastych urodzin. Swansea awansowała do trzeciej ligi w 1920 roku, a już w 1925 roku udało jej się uzyskać awans o klasę wyżej. Gdy dołączył do nich Charles, byli oni w trakcie, jak się okazało nieudanej, walki o utrzymanie, która skończyła się dla nich grą w południowej sekcji trzeciej ligi. Pomimo to, Swansea była wtedy prawdziwą kuźnią piłkarskich talentów, drużynie narodowej dostarczyła takich graczy jak: Roy Paul, Trevor Ford, Cliff Jones, Ivor i Len Allchurchowie oraz Jack Kelsey.
Charles tak wspomina tamte dni: "Prawie wszystkie kluby angażują w swoje szeregi najwięcej utalentowanych nastolatków jak to tylko możliwe i umożliwia im treningi. Nie mogą oni podpisać profesjonalnego kontraktu przed ukończeniem siedemnastego roku życia, dlatego ci młodzi piłkarze spędzają czas wykonując dodatkowe prace wokół boiska. Pielą boisko, zamiatają trybuny, pomagają w utrzymaniu porządku i czystości w szatniach, dbają o buty piłkarzy z seniorskiej drużyny i generalnie są pożyteczni. To ciężka praca, ale dla chłopaka, który desperacko szuka gry, jest ona bardzo przyjemna... Naprawdę pracowity chłopak mógł zebrać sporo wskazówek tylko poprzez ciągłą, uważną obserwację i nawet przyprawiające o ból pleców pielenie mogło być przyjemne, jeśli się pomyślało o przyszłości - o grze dla Swansea i dla Walii. Byłem rozczarowany, że nigdy nie dostałem takiej szansy, ale to właśnie ta nadzieja dawała nam wtedy siłę do działania."
3Charles spędził kilka lat na boisku Vetch Field bez żadnej okazji do gry, ale jego postawę uważnie obserwowali różni ludzie. Podobnie jak Swansea, Leeds spadło z ligi po II wojnie światowej i do przywrócenia potęgi klubu zatrudniono w lecie 1948 roku twórcę siły Wolves'ów - Majora Franka Buckley'a. Buckley zawsze wysoko cenił sobie wyszukiwanie nowych talentów i wspieranie rozwoju młodzieży, dlatego też szybko wprowadził te dwie rzeczy na Elland Road. Szefem scoutingu w południowej Walii był Jack Pickard i to on spędził wiele czasu obserwując zdolnych zawodników w Swansea.
Znów John Charles: "W czwartki zwykle trenowaliśmy z zawodnikami ze składu seniorów i ten facet nazywający się Jack Pickard z Leeds United oglądał nasze poczynania. Zobaczył coś, co mu się spodobało i wysłał naszą trójkę - mnie, Bobby'ego Hennings'a i Harry'ego Griffiths'a do Leeds. Spotkał się z moimi rodzicami w naszej wiosce tuż pod Swansea. Mój tata był monterem stali, mama również pracowała. Powiedział im, że chce mnie widzieć w swojej drużynie na co mama odparła: 'John nie może jechać do Leeds'. Pan Pickard posmutniał i spytał się o powody tej decyzji. Moja mama powiedziała natomiast: 'On nie ma paszportu!'. W końcu jednak pojechałem i cieszę się, że to zrobiłem."
Charles zaakceptował zaproszenie na Elland Road na testy. Buckley już po paru tygodniach zobaczył wystarczająco wiele, by przekonać się o umiejętnościach Charlesa i szybko przekonał go do podpisania kontraktu. Zaoferował mu 10 funtów za podpisanie umowy, 6 funtów tygodniówki, a także nowy garnitur i płaszcz jako bonus. Był to początek wspaniałej relacji, dzięki której Buckley ukształtował z Charlesa jeden z największych talentów tamtej generacji.
Buckley był postacią o silnej woli i ekscentrycznym charakterze. Miał innowacyjne podejście do gry i próbował wszystkich możliwych niekonwencjonalnych sposobów. Jedną z jego prawdziwych obsesji była wszechstronność u swoich piłkarzy, którzy jeśli potrafili grać obydwiema nogami, namawiał do ciągłej zmiany swoich boiskowych ról.
W tamtych czasach Charles był notorycznie ustawiany na lewej stronie boiska, ale Buckley nakłonił go do gry na prawej strony, po czym przeniósł go na środek obrony, by jeszcze później, ze znakomitym efektem, przekwalifikować go na typowego snajpera, z numerem 9. na koszulce.
Istnieją różne szkoły postrzegania metod Buckleya. Część przekreślała go za bycie szukającym rozgłosu głupcem, podczas gdy inni uważali go za prawdziwego wizjonera, przewidującego wiele rozwiązań nowoczesnej piłki nożnej, takich jak futbol totalny dopracowany do perfekcji przez Holandię i RFN w latach 70.. Jego sukcesów nie można jednak podważyć, co podkreśla także sam Charles: "Wspaniały człowiek. Zrobiłby wszystko dla zwycięstwa. Jeśli do przerwy przegrywaliśmy, biegał do każdego zawodnika i mówił mu, co robi źle. Miał także bardzo cięty język. Kiedyś do jednego z naszych napastników powiedział: 'Frostie - Jezus Chrystus był bystrym człowiekiem, ale jeśli grałby w piłkę nożną, nigdy by cię nie odnalazł.' On właśnie taki był - miał poczucie humoru, był bardzo, bardzo twardym człowiekiem."
4Charles miał nerwowy początek w Leeds, ale jak mówi: "Musiałem wypaść dobrze, ponieważ Major powiedział mi, że był zadowolony z mojej postawy i chciałby, abym dołączył do ekipy Leeds United. Obiecał, że znajdzie mi dobrą kwaterę i poświęci mi tyle trenerskiej uwagi, ile będę potrzebował. Obydwaj wywiązaliśmy się ze swych zobowiązań. Nie wykonywał zbyt wiele obowiązków szkoleniowych na treningach. Zamiast tego często wołał mnie po meczu do swego biura i mówił: 'Jack - zawsze tak mnie nazywał, nie John - nie powinieneś był zrobić tego i tego.' Mówił mi jednak także co zrobiłem dobrze i sugerował jedną lub dwie rzeczy, których mógłbym spróbować. Myślałem o tym, co mi mówił i starałem się je wykonywać podczas meczów."
W ciągu kolejnych kilku miesięcy życie Charlesa drastycznie się zmieniło - z chudego nastolatka zaczął się przekształcać w prawdziwego mężczyznę i po kilkunastu meczach na prawej obronie, Major przestawił go w meczu ligi Yorkshire przeciwko Barnsley na środek obrony. "Przez ten czas podrosłem i wiele się nauczyłem. Miałem ponad 180 centymetrów wzrostu i ważyłem ponad 80 kilogramów - spora odmiana jeśli sobie przypomnieć mnie, jako wyrostka ze Swansea. Potrafiłem jednakowo dobrze grać obydwiema nogami, wiele dowiedziałem się o sztuce gry wślizgiem i ustawianiu się na boisku. Tamten mecz przeciwko Barnsley był przełomowym momentem w mojej karierze. Grałem nie tylko na tyle dobrze, by zadowolić wszystkich oglądających to spotkanie, ale dostrzegłem, że gra w środku sprawia mi więcej przyjemności niż gra na boku obrony czy skrzydle. Środek obrony, tak czułem, był moja naturalną pozycją."
Richard Coomber w swej książce "Król John" napisał: "Leeds United zorganizowało w Wielkanocny Czwartek, 19 kwietnia 1949 roku, sparingowy mecz przeciwko drużynie Queen of the South. The Doonhammers grali wtedy w najwyższej klasie rozgrywkowej Szkocji, ale z punktu widzenia publiczności najważniejsze było to, że występował w ich zespole środkowy napastnik Billy Houlistron, który był świeżo po wygranym przez Szkocję 3:1 mecz z Anglią na Wembley, gdzie pogrążył najlepszego zawodnika "Synów Albionu", Neila Franklina. Nominalny środkowy defensor Leeds, Tom Holley, miał akurat kontuzję kostki, dlatego Frank Buckley zdecydował się sprawdzić na tej pozycji obiecującego walijskiego nastolatka. Dick Ulyatt, z gazety Yorkshire Post, który obserwował występ młodego Charlesa, był zachwycony jego postawą, co skrzętnie odnotował: "Widziałem kolejnego, bardzo dobrze zapowiadającego się centralnego obrońcę zawodnika Leeds United, 17-letniego Johna Charlesa, który grał swój pierwszy seniorski mecz - z drużyną Dumfries, Queen of the South, zakończony remisem 0:0."
5"Widać było wyraźnie, że to nie jest ligowy pojedynek, tempo gry nie było tak szybkie jak zwykle dla większości z tych piłkarzy. Charles nie był jednym z nich, dla jego bezpośredniego rywala, Williama Houlistona, jego pokrzepiający wigor był przyjmowany z radością przez wszystkich za wyjątkiem bramkarzy i bocznych pomocników. Młody Charles przeszedł jednak przez tę próbę nie gorzej niż piłkarze reprezentacji Anglii na Wembley tydzień wcześniej, a z jego zimnej pewności siebie, umiejętności taktycznych i potężnej postury, można było wnioskować, że manager United, Major Buckley, znalazł piłkarza o wielkim potencjale."
"Według Holleya, Houliston powiedział mu po meczu, że Charles był 'najlepszym środkowym obrońcą, jakiego kiedykolwiek spotkał' i Major Buckley był tak zachwycony, że dał Johnowi szansę debiutu w lidze przeciwko Blackburn Rover już w następną sobotę."

Leeds znajdowało się wtedy w dolnej połówce tabeli drugiej ligi, ale nie było zagrożone degradacją, dlatego Buckley zdecydował się dać szansę młodemu zawodnikowi, oczywiście w linii defensywnej, 23 kwietnia 1949 roku. Ulyatt tak opisał tamto zdarzenie w Yorkshire Post: "Mecz był ligowym debiutem dla 17-letniego Charlesa. Udało mu się powstrzymać rezerwowego środkowego napastnika Blackburn, Fentona, a także jego zastępcę w drugiej połowie - Pridaya, wykazując się precyzją podań, wślizgów i główek. United mogło być naprawdę zadowolone z formy swojego chłopaka."
Charles spisał się na tyle dobrze, że po bezbramkowym remisie na Ewood Park zachował także miejsce w składzie na ostatnie dwa mecze sezonu, również zremisowany 0:0 pojedynek u siebie z Cardiff City i przegrany przez Leeds mecz w Londynie z tamtejszym QPR 0:2.
6Walijczyk ze Swansea miał bardzo dobry start w swojej karierze, który zapewnił mu stałe miejsce w składzie Leeds. Wyłączając kontuzje, trenerzy zawsze wybierali go do podstawowej jedenastki. W kolejnym sezonie, 1949-50, kiedy drużyna Leeds poradziła sobie lepiej niż oczekiwano, Charles nie opuścił ani jednego spotkania. Piłkarze z Elland Road zajęli wysoką piątą lokatę, w trakcie rozgrywek pokonali między innymi drużynę Tottenhamu 3:0, kończąc ich imponującą passę 22 meczów bez porażki. Najważniejszym meczem sezonu był ten z Arsenalem. Leeds dobrze radziło sobie w Pucharze Anglii i dotarło aż do szóstej rundy, gdzie miało się zmierzyć na Highbury z Arsenalem. Po fascynującym pojedynku piłkarze Leeds przegrali jednak 0:1, ale to Charles był głównym aktorem tego spotkania, który zmusił późniejszych tryumfatorów do ogromnego wysiłku.
Osobistą nagrodą dla Charlesa za jego świetną formę było powołanie do reprezentacji Walii na zakończony wynikiem 0:0 mecz z Irlandią i fakt bycia najmłodszym w historii piłkarzem, który reprezentował ten kraj. Było to jednak bardzo smutny dzień. Określany wcześniej mianem Złotego Chłopca walijskiej piłki, Charles zagrał bardzo bezbarwne zawody i przez następne trzy sezony tylko raz miał okazję reprezentować barwy Walii. Yorkshire Post nie miał żadnych wątpliwości, jak ocenić ten debiut: "Charles był kompletnym niepowodzeniem... nie był przygotowany na wykonywanie żadnych wślizgów czy czekanie na piłkę... był zagubiony w bezradnym niezdecydowaniu." To było jedno z nielicznych rozczarowań w olśniewającej karierze Charlesa, a Buckley mądrze wsparł młodą gwiazdę, przekonując go, że otrzyma jeszcze kolejną szansę. I faktycznie, powrócił do reprezentacji, ale zajęło to aż rok. Zagrał w meczu przeciwko Szwajcarii, jednym z wielu zorganizowanych z okazji Brytyjskiego Festiwalu. Walia prowadziła wtedy 3:0 i wszystko szło bardzo dobrze. Jednakże, los się znowu odwrócił i Charles dostał następną nieprzyjemną lekcję, którą określił później mianem "najgorszych 20 minut mojego życia". Środkowy napastnik Szwajcarii, a zarazem kapitan tej drużyny, Bickel, zaczął wędrować po całym boisku, stwarzając młodym rywalom ogromne kłopoty. Na 10 minut przed koniec wynik brzmiał już 3:2. "Od tamtego momentu musieliśmy mocno wziąć się w garść i zrobiliśmy to." Selekcjonerzy Walii dopiero po kilku latach postawili na Charlesa.
Rozczarowanie na arenie międzynarodowej nie miało wpływu na formę Charlesa w klubie, a sezon 1950-51 okazał się kolejnym udanym. Leeds United znów zakończyło rozgrywki na piątym miejscu, jednakże nawet na chwilę nie włączyli się do walki o awans. Końcówka sezonu okazała się za to punktem zwrotnym dla kariery młodego Charlesa.
8W drużynie Leeds przed meczem z Manchesterem City w okolicach Świąt Wielkiej Nocy panowała akurat plaga kontuzji, a rozwiązanie jakie wymyślił Major okazało się szokiem dla Charlesa: "Powiedział mi - 'Mamy dwóch środkowych napastników kontuzjowanych, dlatego ty musisz zagrać na ich pozycji, nie mam nikogo innego, kogo mógłbym tam ustawić. 'Zagrałem, ale mimo to zostaliśmy pokonani 4:1. Kiedy trener powiedział mi, że muszę po raz kolejny wystąpić w roli napastnika w spotkaniu u siebie z Hull City w Wielkanocny Poniedziałek, odparłem: 'Widziałeś mnie ostatnio, ani razu nie kopnąłem piłki'. Mimo to, zagrałem i zdobyłem dwa gole. Następnego dnia Major powiedział mi: 'Dobrze zrobione chłopcze, zostaniesz już na tej pozycji.' Nie wiem jak to zrobiłem. Wszystko się dla mnie po prostu dobrze ułożyło."
Dick Ulyatt zrelacjonował mecz przeciwko Hull dla Yorkshire Post: "Widzowie, zgromadzeni wczoraj na Elland Road dzielili swoje zainteresowanie między formę reprezentanta Walii, środkowego obrońcy Johna Charlesa, który teraz wystąpił a ataku i jego rywala Neila Franklina oraz determinację sędziego do dokończenia meczu pomimo murawy znajdującej się w fatalnym stanie, ostatecznie przykrytej śniegiem. Charles zdobył dwa gole, w ten sposób uzasadniając ustawienie go na tej nietypowej pozycji. Franklin zagrał świetny futbol, gdyby nie on United mogło wygrać różnicą sześciu lub siedmiu goli, tymczasem sędziemu udało się pokonać śnieg. Franklin potwierdził wcześniejsze wrażenie, że błyskawicznie zaaklimatyzował się w klubie. Musiał przykryć wszystkie części boiska w swoim sektorze i dobrze wywiązał się ze swojej roli. Nie zawinił przy pierwszym golu Charlesa oraz gdy strzał młodego Walijczyka został wybity z linii przez Hassalla. Charles zdobył swoje obydwa gole dzięki poruszaniu sie po całym placu gry, nie był ortodoksyjnie przywiązany do gry na środku ataku, ale okazał się człowiekiem z piłkarskim instynktem, zdolnym do zajęcia odpowiedniego miejsca na boisku. Charles nie jest jeszcze aż tak dobrym środkowym napastnikiem, jakim był centralnym obrońcą; przez całe jego piłkarskie życie to piłka leciała w jego kierunku, teraz leci ona wraz z nim i dlatego potrzebuje on innej techniki, ale jak już to opanuje może być naprawdę bardzo dobrym snajperem. Obydwa jego gole były bardzo dobrze strzelone."
7Neil Franklin był obrońcą reprezentacji Anglii, a w ekipie Hull znajdowało się także dwóch napastników ogranych na arenie międzynarodowej Raich Carter i Don Revie, którzy obydwaj trenowali później Charlesa na Elland Road.
Od 1950 roku do 1952 roku Charles odbywał obowiązkową służbę wojskową w 12. Królewskim Pułku Lansjerów w Carlise. Wojsko pozwalało mu na występy w Leeds, ale Charles grał także dla armii. W 1952 roku był kapitanem swojej drużyny w Pucharze Wojska. W tym okresie Walijczyk miał także operacje naprawy chrząstek w obydwu kolanach. Zabiegi te spowodowały, że opuścił on sporą część sezonu 1951-52. Kiedy powrócił do gry w grudniu, przez większość sezonu Buckley uznawał, że bardziej będzie go potrzebował ustawionego z tyłu. Charles założył koszulkę z numerem 9. dopiero na ostatnie 3 mecze rozgrywek, nie udało mu się jednak zdobyć żadnego gola. Jego trener był mimo to przekonany, że Walijczyk może sobie znakomicie poradzić na tej pozycji, co pozwoliło zebrać plony w sezonie 1952-53.
źródło: mightyleeds.co.uk

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Napoli 9 0 1 28
2 Juventus 9 1 1 28
3 Inter 8 0 2 26
4 Lazio 8 1 1 25
5 Roma 8 2 0 24
6 Sampdoria 5 2 2 17
7 Fiorentina 5 4 1 16

Wasze Sondy

Kh3dira?
33%
Higuain
33%
Marchisio
33%
Panel Menu