Juventus - Torino. Zapowiedź spotkania

Pełna nazwa: Torino Football Club
Przydomek: Granata, Toro
Data założenia: 1906
Stadion: Stadio: Olimpico di Torino
Liczba miejsc: 27 128
Prezes: Urbano Cairo
Trener: Gianni De Biasi

Kiedyś w jednej z pierwszych klas szkoły podstawowej nasza wychowawczyni miała dla nas niezwykle inteligentną i rozwijającą zabawę. Zadawała nam kolejne pytania z gatunku „Co robią?” a my chórem odpowiadaliśmy:
Co robią piekarze – Pieką!
Co robią murarze? – Murują!
Co robią nauczyciele? – Uczą!
Co robią derby? Derby rządzą się swoimi prawami!
Zgoda, z tym ostatnim trochę przesadziłem, tego pytania nam oczywiście nie zadała, jednak ta piłkarska prawda jest dla kibica tak oczywista jak tamte pytania dla dziesięciolatka. I jest to jedna z niewielu prawd piłkarskich, która rzeczywiście ma sens.
Derby rządzą się swoimi prawami… trochę to przewrotne określenie, bo derby nie tyle rządzą się swoimi prawami, ile właśnie nie mają żadnych praw.
W dzisiejszym meczu klasa klubów nie będzie miała kluczowego znaczenia. Osłabienia składu odejdą w cień, a obecna forma będzie sprawą drugorzędną (z korzyścią dla obu klubów). Górę weźmie coś innego.
Emocje.
To one dominują w takich meczach. To one sprawiają, że spokojni dotąd zawodnicy pokazują drugą naturę, a miłość do klubu wyrażana jest niezwykle ekspresyjnie.
Ale nie bądźmy sentymentalni. Dzisiejszy mecz Juventusu to próba przeniesienia magii Ligi Mistrzów na rozgrywki ligowe. Po nawiązaniu do wspaniałych czasów i ponownym zwycięstwie z Realem Madryt na własnym stadionie, kibicuje oczekują pójścia za ciosem i nawiązanie do tamtych czasów także w lidze. Powtarzane jak mantra ‘to dopiero początek sezonu’ zaczyna się nam odbijać czkawką. Być może to początek rozgrywek, ale straty już są poważne, a ich ewentualne powiększenie będzie brzemienne w skutkach.
Dlatego Juventus potrzebuje trzech punktów. Remis będzie przez wszystkich traktowany jak porażka. Zawodnicy zdają sobie z tego sprawę, motywują się wzajemnie i uspokajają kibiców. Chiellini i Legrottaglie podkreślają, że ten mecz nie różni się od spotkania z Realem, ciężar i atmosfera tych spotkania są bardzo podobne. A skoro poprzednie spotkanie udało się wygrać, to i w tym zgarniemy trzy punkty. Amauriemu, którego nie można nazwać prawdziwym Juventinim, także udziela się atmosfera derbowego pojedynku, natomiast Giovinco wspomina młodzieżowe derby i przyznaje, że bardzo chciałby wystąpić także w tym spotkaniu...
Co na to Ranieri?
Niestety nie tak, jakby życzyli sobie tego kibice Juventusu - stojący murem za Sebą. Nasz trener stał się ostatnio dość przewidywalny i nie zaskakuje zbyt często w ustalaniu składu. Ofensywny wariant z Giovinco na skrzydle wydaje się być skreślony. Pod rozwagę brane są dwa ustawienia: defensywne z Hasanem i Marchionnim na bokach pomocy i jeszcze bardziej defensywne, gdzie po lewej flance będzie biegał De Ceglie a po prawej Marchionni.
Ma to za zadanie wzmocnić defensywę ze względu na brak drugiego defensywnego pomocnika w Juventusie (poza Sissoko wszyscy kontuzjowani, więc partnerować będzie mu najprawdopodobniej Nedved), ale na pewno nie wzmocni zaufania kibiców do Ranieriego. Miejmy nadzieję, że tylko do ostatniego gwizdka. Sytuacja obu klubów nie jest najlepsza. Zarówno Ranieri, jak i De Biasi, nie są pewni swoich pozycji. W ubiegłym sezonie Torino ledwie o kilka punktów wyprzedziło strefę spadkową, co nie spodobało się prezydentowi klubu. Z Torino pożegnał się Walter Novellino, po zaledwie jednym roku spędzonym w roli trenera. Lecz to właśnie on jest typowany na by odebrać pracę swojemu następcy. W tym sezonie Torino zdecydowanie nie zachwyca, zajmując zaledwie 17 miejsce w tabeli i przegrywając już cztery mecze - mimo że mecze z Juve, Romą czy Violą są dopiero przed nimi. Obrona Toro jest jedną z najgorszych we Włoszech, a najwyżej przeciętny atak nie jest w stanie tego zrekompensować.
Dlatego ten derbowy pojedynek będzie nie tylko zmaganiem dwóch wrogów na boisku. Będzie także pojedynkiem dwóch trenerów. Przegrany może stracić wszystko. Zapowiedź zaczynałem przypominając, że w spotkaniach derbowych nie liczy się klasa zespołu, wynik zawsze jest trudny do przewidzenia. Teraz jednak delikatnie zaprzeczę tym słowom. Najpierw jednak mała dygresja.
Torino to młodszy brat Juventusu. Założony przez działacza Juventusu, opierający się na byłych graczach Starej Damy. I wbrew zdrowemu rozsądkowi – to właśnie Torino dość regularnie wygrywało spotkania derbowe. Zwiastunem lepszych czasów dla Juve było wejście w związek z fabryką samochodów rodziny Agnellich, czyli przybycie Edoardo Agnelli. Niedługo później Juventus zdobywa swoje drugie scudetto.
Dwie dekady później sytuacja na arenie piłkarskich Włoch była jasna – rządzi Torino. Nie wszyscy pamiętają o tym, ale w latach czterdziestych ubiegłego stulecia Torino zdominowało ligę, wygrywając 5 scudetti w ciągu 7 lat, w derbowych spotkaniach dość regularnie bijąc Juventus.
I kiedy włoscy kibice zastanawiali się, czy tę drużynę można w ogóle pokonać... przyszła tragiczna odpowiedź: nigdy już nikt jej na boisku nie pokona.
4 maja 1949 roku katastrofa lotnicza zabrała do grobu niemal cały zespół Torino. Lot z Lizbony nie dotarł do Turynu, z niewyjaśnionych do dziś powodów (mówi się o złej pogodzie, błędzie pilota czy niewystarczającej komunikacji radiowej) zakończył się uderzając w bazylikę na wzgórzu Superga. Na pokładzie było wówczas 31 osób. Wszyscy zginęli.
Nikt nie jest w stanie odpowiedzieć jak potoczyłyby się piłkarskie losy Turynu, gdyby nie tamta katastrofa. Torino miało wówczas na swoim koncie 6 mistrzostw i dwa puchary kraju, Juventus jedno scudetto więcej.
Przywołuję te wydarzenia by uzmysłowić niektórym czytelnikom, że choć Torino wydaje się być kopciuszkiem calcio, jest jednak jednym z najbardziej utytułowanych włoskich klubów. A nade wszystko – bilans wszystkich bezpośrednich spotkań w rozgrywkach krajowych nie przemawia tak bezpośrednio za Juventusem, jak historia najnowsza – ostatnie zwycięstwo Torino nad lokalnym rywalem sięga połowy lat dziewięćdziesiątych.

Miejsca w tabeli:
...
12. Juventus
...
17. Torino Ostatnie mecze obu zespołów (Juventus jako gospodarz)

Juventus-Torino 0-0 26-2-2008
Juventus-Torino 2-0 5-4-2003
Juventus-Torino 3-3 14-10-2001
Juventus-Torino 3-2 19-3-2000
Juventus-Torino 5-0 3-12-1995
Bilans potyczek obu klubów (Juventus jako gospodarz)
Ogółem spotkań: 67
Wygrane Juventusu: 33 (49%)
Remis: 18 (27%)
Wygrane Torino: 16 (24%)
Bilans bramek: 111-71 (na korzyść Juve) Oto jak widzą sprawę bukmacherzy: (nasza wygrana/remis/przegrana w %)
Bet365: 60/26/14
Bwin: 61/25/14
STS: 58/26/16 Osłabienia:

Juventus:
Buffon
Andrade
Zebina
Zanetti
Poulsen
Marchisio
Tiago
Camoranesi
Trezeguet

Torino:
Sereni – odpowiednik Buffona w Juventusie i jeden z moich ulubionych bramkarzy Serie A. Podstawowy gracz, mający za sobą znakomity sezon, ale nie mający znakomitego zmiennika. Calderoni, który najprawdopodobniej go zastąpi, ma małe doświadczenie, niedawno dzielił dolę i niedolę Atalanty, rozgrywając jednak zaledwie 96 spotkań w ciągu 6 lat.
Malonga – młodziutki napastnik, który w ubiegłym sezonie ani razu nie wybiegł w podstawowym składzie. To żadne osłabienie.
Corini – pomocnik, który w dawnych czasach miał przyjemność rozegrać blisko 50 spotkań w Juventusie w Serie A. Było to jednak na początku jego kariery, blisko 20 lat temu. Mimo podeszłego wieku wciąż gra na solidnym poziomie, a w minionym sezonie był podstawowym graczem Torino, rozgrywając 32 spotkania ligowe.
Pratali – co najwyżej przeciętny obrońca i jego brak nie powinien być szczególnie widoczny w dzisiejszym meczu.

Przewidywane składy: Juventus:
Manninger
Grygera, Legrottaglie, Chiellini, Molinaro
Salihamidzić, Sissoko, Nedved, De Ceglie
Del Piero, Amauri Torino:
Calderoni
Diana, Di Loreto, Natali, Pisano
Abate, Zanetti, Dzemaili, Rubin
Rosina
Bianchi

Kluczowi gracze:
Juventus: Nedved. W spotkaniu z Realem Nedved z konieczności większość spotkania rozegrał na środku boiska. I był to jego najlepszy mecz od dłuższego czasu. Dziś także będzie partnerował Sissoko w środkowej strefie. Czy i tym razem pokaże swoje umiejętności? Torino: Rosina. Ten cofnięty napastnik, obdarzony niezwykle mocnym strzałem z lewej nogi, będzie rozgrywał swoje setne spotkanie w Serie A. Z pewnością swój występ będzie chciał uświetnić znakomitymi zawodami i bramką przeciwko wielkiemu rywalowi. Na kogo warto zwrócić uwagę:
Juventus: Del Piero. Kolejny zawodnik Juventusu, który w poprzednim spotkaniu zagrał najlepiej w tym sezonie. Nie tylko przepiękna bramka, ale walka na całej długości boiska. Dziś kibice oczekują podobnego występu. Torino: Calderoni. Ma wszelkie zadatki by zostać negatywnym bohaterem dzisiejszego spotkania. Brak regularnej gry, brak doświadczenia w grze na takim poziomie i klubowy debiut w niezwykle emocjonującym meczu. Nie każdy potrafi temu podołać.
Kilka słów ode mnie na koniec:
Wspominałem wcześniej, że to spotkanie może być meczem o zachowanie posady zarówno dla jednego, jak i drugiego trenera. Pytanie tylko, czy ta dodatkowa motywacja będzie oznaczała: ‘wygrać’, czy też: ‘nie przegrać’?
Jak sugerują media skład Juventusu mówi dość wyraźnie: najważniejsze to nie stracić bramki i przygotować się na mecz walki.
Bukmacherzy stoją wyraźnie po naszej stronie: czy to podbudowani naszą wygraną w Lidze Mistrzów, czy też najnowszą historią bezpośrednich spotkań z rywalem czy też w końcu słabą formą Torino – widzą nas w roli zdecydowanego faworyta.
Mój optymizm tak daleko nie sięga. Wciąż pod nieobecność Camoranesiego i Giovinco nie mamy tak wielkich umiejętności technicznych, do jakich przyzwyczaiłem się kibicując przez lata Juventusowi. A to właśnie one są niezwykle istotne w pojedynkach, gdzie po rywalu można spodziewać się agresywnej gry i obrony całym zespołem.
W meczu z Realem łatwiej grało się, gdyż dwóch najbardziej walecznych zawodników rywali (Guti i Diarra) nie mogło zagrać, a ich miejsce zajęli gracze o ofensywnym usposobieniu. Mogliśmy liczyć na szybkie kontry, wyprowadzając piłkę spod własnej bramki, nie bacząc na gęste szyki obronne Realu. Natomiast zawodnicy madryckiego klubu bili głową w mur obronny Juventusu.
Obawiam się, że dzisiejszy mecz może wyglądać podobnie, ale to my będziemy Realem – zaatakujemy, lecz przy zmasowanej obronie rywala zdobycie bramki będzie bardzo trudne. Z tą różnicą, że zawodników Torino nie podejrzewam o taką skuteczność, jaką mieli nasi gracze w meczu z Realem.
I tak jak Robben ożywił poczynania na boisku dzięki umiejętnej grze jeden na jeden, tak samo liczę, że jeśli siła nie pozwoli nam wyjść na prowadzenie przez 45 minut – zrobi to Giovinco wprowadzony po przerwie. Jako ciekawostkę podam, że Bwin właśnie mecz Juventusu wybrało na ‘Zakład dnia’ dzięki czemu można poznać jak rozkładają się typy użytkowników serwisu:
Juventus: 97%
Remis: 2%
Torino: 1%
Jak widać nie tylko Juventini oglądali spotkanie Ligi Mistrzów i nie tylko oni są podbudowani tym zwycięstwem.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Juventus 30 3 5 95
2 Napoli 28 3 7 91
3 Roma 23 7 8 77
4 Lazio 21 8 9 72
5 Inter 20 6 12 72
6 Milan 18 10 10 64
7 Atalanta 16 10 12 60

Wasze Sondy

Mega ultra super hiper spierdolony
20%
Chujowy
20%
Zjebany
20%
Popierdolony
20%
Cipowaty
20%
Dobry trener :D haha, na prawde to jest chujowaty
0%
Panel Menu