Juventus - Bordeaux. Zapowiedź spotkania

Po kolejnych zwycięstwach ligowych dziś drużynę Ferrary czeka pojedynek o zupełnie inną stawkę. Świadomość, że porażka w tym meczu mocno komplikuje szanse na wyjście z grupy może wiązać nóg, ale może i wyzwalać w graczach to, co najlepsze.
Lubię Bordeaux. To chyba nienajlepszy początek zapowiedzi spotkania z tym rywalem – ale ja tę drużynę naprawdę lubię. W klubowej piłce uznaję tylko jeden monopol na zwycięstwa – oczywiście Juventusu – a wszelkie inne passy mistrzostw bardzo szybko spychają wygrywającą drużynę na dno moich ulubionych klubów. Na Lyon, po siedmiu mistrzostwach z rzędu, patrzeć na fotelu lidera już nie mogłem.
Jednak moja sympatia do tego klubu bierze się też z juventusowskich analogii – detronizując Lyon dokonali tego, co w tym sezonie ma dokonać właśnie nasz klub. Po kolejnych mistrzostwach Interu Mediolan zrzucić go z pierwszego miejsca na koniec sezonu. Mimo tego, że przed sezonem faworytem zdecydowanie nie byli. Ciro Ferrara swoją przygodę trenerską rozpoczął w sposób godny najlepszych. Pięć meczów, pięć wygranych. Jedenaście strzelonych bramek, przy zaledwie jednej straconej, pozwoliło utrzymać drugą pozycję na koniec poprzedniego sezonu i zanotować najlepszy start w Serie A spośród wszystkich faworytów. Jeśli tak mają wyglądać debiuty naszego trenera w rozgrywkach – to o zwycięstwo w grupie mamy zapewnione.
Oczywiście nie mówię tego w pełni serio, jednak Ferrara z pewnością urzekł swoim zachowaniem kibiców Juve. Już na koniec poprzedniego sezonu dał się zauważyć jako trener, który nie boi się odważnych ani ofensywnych zmian. Od nowego sezonu postawił kolejny krok naprzód – zamienił skostniałe klasyczne 4-4-2 z dwoma defensywnymi pomocnikami na bardziej nowoczesne 4-3-1-2 i przestał przesadnie obciążać graczy. Dość powiedzieć, że w trzech ligowych potyczkach zdążyło już zadebiutować aż 21 piłkarzy. Teraz może się to wydawać błahostką, jednak gdy sięgam pamięcią do Capello, który rotował składem niemal wyłącznie ze względu na kontuzje, sprawa nabiera prawdziwego sensu. Dzięki umiejętnie przeprowadzanym zmianom przez trenera powinniśmy uniknąć tradycyjnego spadku formy, który zwykle towarzyszył nam gdy wkraczaliśmy w decydującą fazę sezonu. O ile w meczach Serie A mogliśmy mieć już przewagę wypracowaną, bądź przetrwać słabszy okres by walczyć później o scudetto,  tyle w Lidze Mistrzów nawet dojście do ćwierćfinału potrafiliśmy okupić męczarnią i sporą dawką szczęścia.
Kontynuując wątek trenerski – Laurent Blanc, który jest obecnie trenerem Bordeaux, ma sporo wspólnego z Ciro Ferrarą. Po pierwsze obaj przez pewien czas byli partnerami w drużynie Napoli. Po drugie – obaj  byli obrońcami, a właśnie o obrońcach mówi się, że wyrastają na najlepszych trenerów. Przecież uwielbiany przez wszystkich kibiców Juve Marcelo Lippi grał na tej samej pozycji co Blanc i Ferrara.
A na koniec – obaj debiutując objęli drużyny, które zajęły drugie miejsce na koniec sezonu i obaj mieli postawione zadanie zdetronizowania wygrywającego od lat rywala. W przypadku Blanka było to ogranie Olympique Lyon, który w sezonie 2007/2008 zdobył zaledwie 4 punkty więcej od Bordeaux. W przypadku Juventusu chodzi oczywiście o zdetronizowanie Interu, ale to jest zadanie na rok obecny. Ale zostawmy póki co trenerów, bo Blanc wciąż jeszcze kojarzy mi się nie z prowadzeniem drużyny, ale z całowaniem Bartheza w łysinę – a i Ferrara swoją wartość trenerską będzie musiał dopiero udowodnić.
Przyjrzyjmy się graczom. Na przód w obu ekipach miały wybijać się dwie gwiazdy – Gourcuff i Diego. Miały – bo okazję dostanie tylko jedna z nich. Diego, jak doskonale wiemy, ze względu na problem z mięśniem musi odpocząć kilka dni. Na szczęście, dla widowiska, jego francuski odpowiednik jest w pełni sił – i w pełni formy. Dość powiedzieć, że póki co samodzielnie lideruje w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców ligi francuskiej z czterema już bramkami na koncie.
I w tym momencie nie sposób przeoczyć jego nieudanej przygody z włoską piłką. Do dziś kibice Milanu dyskutują, jak to naprawdę było z tym graczem. Grał słabo, ale grał tez niezwykle mało. Dość powiedzieć, że w pierwszym sezonie zagrał zaledwie 530 minut w lidze, z rzadka występując tez na swojej ulubionej pozycji (zarezerwowanej dla Kaki), przerzucany raczej na pozycję Seedorfa bądź Pirlo.
Trudno ocenić co się stało, a raczej co stać powinno. Czy to zawodnik stworzony dla  słabszych klubów, jakich wiele już stąpało po europejskich boiskach? Czy w ogóle można tak powiedzieć o zawodniku, który jest liderem mistrza Ligue 1 i staje się kluczową postacią dorosłej reprezentacji? Może nie leżała mu włoska piłka? Może to wszystko wina Ancelottiego, który był przywiązany do nazwisk i nie dawał mu wielu szans? (choć jak w klubie, który walczy o najwyższe cele, stawiać regularnie w meczach o stawkę na zawodnika, któremu po prostu nie idzie?).
Osobiście myślę, że to był po prostu zły czas, złe miejsce i zły klub. Młodziutki zawodnik przyszedł do bardzo trudnej ligi, do klubu, który walczy o najwyższe cele i nie mając najmniejszych szans wywalczyć miejsca na swojej ulubionej pozycji. Dwa lata wcześniej czy dwa lata później sytuacja w Milanie byłaby dla tego gracza dużo dogodniejsza, a tak należało coś z zawodnikiem zrobić. I wypożyczenie byłoby całkiem dobrym pomysłem, ale… no właśnie, jest wielkie ale. Konstrukcja wypożyczenia gracza – z opcją odkupu po sezonie – z miejsca skazywała Gourcuffa na pożegnanie z Milanem. Jeśli zawodnik miał się odbudować we Francji to wiadome, że po dobrym sezonie w Bordeaux klub po prostu go odkupi (i tak też się stało). Powrócić do Włoch mógł jedynie po niepowodzeniu w Żyrondystach – ale wówczas, po trzecim z rzędu nieudanym sezonie, nie przedstawiałby dla Rossonerich żadnej wartości.
Ale teraz nie ma co nad tym dywagować. Wbrew dawnym słowom Gallianiego, wedle których Bordeaux miało nie być stać na tego gracza, Francuzi wysupłali 15 mln euro bez żadnych problemów, płacąc kwotę odstępnego i robiąc prawdopodobnie jeden z najlepszych zakupów w historii klubu. Gdyby tylko chcieli, zapewne mogliby w tej chwili oddać zawodnika za dwa razy tyle. Ponoć kontrakt z Milanem uniemożliwiał natychmiastowe odsprzedanie gracza do innego klubu, ale nikt w Bordeaux by się nad tym nie zastanawiał, nawet mając taką możliwość. Kto będzie odpowiednikiem Gourcuffa w Juve? Patrząc od strony taktyki – są dwa typy na pozycję ofensywnego pomocnika. Pierwszym jest Giovinco, który zastąpił Diego w spotkaniu z Lazio i zanotował całkiem dobre recenzje. Drugim jest oczywiście Camoranesi, który w okresie przygotowawczym grywał za napastnikami z całkiem dobrym skutkiem. A nawet grając na boku pomocy dostaje od Ferrary sporo swobody w ofensywie przy poruszaniu się po boisku, pojawiając się w każdym miejscu na połowie rywala. Oczywiście fani Juve najchętniej widzieliby wariant ofensywny – z Camoranesim i Giovinco oraz duetem napastników – Amaurim i Iaquintą. Włoch, który w ostatnim meczu ligowym mógł odpocząć po występach w reprezentacji, powinien być w pełni sił. Brazylijczyk zagrał pełnych 90 minut, jednak on odpoczywał przez kilkanaście wcześniejszych dni, więc jego forma fizyczna powinna być na maksymalnym poziomie.
Pozostaje jeszcze David Trezeguet, jednak po tym co pokazał w meczu z Lazio (mimo szczęśliwej bramki w ostatniej minucie) mało kto spodziewa się Francuza w wyjściowej jedenastce. Pisałem przed chwilą o wymarzonym przez kibiców Juve ustawieniu:
Camoranesi – Melo – Tiago/Marchiso
Giovinco
Iaquinta – Amauri
Na papierze wygląda to bardzo dobrze. Pozostaje tylko jeden problem – w razie niekorzystnego wyniku pozostaje nam jedynie Trezeguet jako ofensywny wariant. Być może z tego powodu Ferrara zdecyduje się na posadzenie Camoranesiego bądź Giovinco na ławce rezerwowych. Jeśli spojrzymy na bilans spotkań Juve z klubami francuskimi i analogicznie – na pojedynki Bordeaux z włoskimi rywalami – faworyt jest aż nadto wyraźny. Co znajduje odzwierciedlenie w kursach bukmacherskich, które są zaskakująco jednoznaczne. Mówiąc obrazowo – Inter Mediolan w przyszłej ligowej kolejce powinien mieć w Cagliari większe problemy ze zdobyciem trzech punktów, niż my dziś wieczorem. Może jako kibicowi Juve takie słowa nie powinny mi przejść przez gardło – ale czy naprawdę w porównaniu z mistrzem Francji jesteśmy aż tak diabelnie mocni?
Choć z drugiej strony… jeśli spojrzeć na to jak poradziła sobie francuska ekipa w ubiegłym sezonie – można patrzeć bardzo optymistyczne. W debiutanckim meczu – na stadionie Chelsea Londyn – dała sobie wbić cztery bramki, nie strzelając żadnej. Późniejsze dwa mecze przeciwko Romie przyniosły dwie porażki i pięć bramek straconych przy zaledwie jednej zdobytej.
Wywołałem chwilę wcześniej bilans meczów Juve z francuskimi ekipami. Otóż w ostatnich latach ze świecą szukać takich pojedynków, jednak jeśli spojrzeć na historię – wygląda ona nader obiecująco. W ostatnich dziewięciu pojedynkach, gdy u siebie gościliśmy przybyszów z Francji, wygrywaliśmy aż ośmiokrotnie. W tym raz z Żyrondystami właśnie, w 1985 roku w półfinale pokonaliśmy rywala 3-0, co dało nam awans do wielkiego finału. Jak to się skończyło – czyli radością przez łzy – wszyscy doskonale wiemy.
Dla porównania doświadczenie Girondins na włoskiej ziemi także nie jest bogate, ale równie optymistyczne… dla kibiców Juve, oczywiście. Francuzi włoskich boisk lubić nie mogą – siedem meczów przyniosło im aż pięć porażek i zaledwie dwa remisy. Oba kluby bieżący sezon rozpoczęły bardzo dobrze. Bez zmartwień o awans do Ligi Mistrzów, jeszcze bez meczów pucharowych. Zarówno Bordeaux, jak i Juventus imponują w defensywie. Francuzi stracili do tej pory trzy bramki w pięciu meczach, Włosi zaledwie jedną w trzech.
Co ciekawe obie ekipy podchodzą do spotkania po podobnych odczuciach na temat ostatniego spotkania ligowego. Nie było ono bezbolesne dla Juventusu: "Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo i pomimo kontuzji Lazio nie ułatwiło nam zadania, bardzo ciężko pracując na boisku. Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie mieliśmy kłopoty w linii pomocy, nie potrafiliśmy utrzymać piłki" – powiedział Ferrara po meczu. Ale także Bordeaux miał spore problemy z ograniem jednej ze słabszych ligowych ekip – Grenoble – i zdaniem trenera nie zasłużyło wcale na komplet punktów: "Dzisiaj nie graliśmy wystarczająco dobrze. To nie był piękny mecz. Jedyny pozytyw to trzy punkty. Oczywiście ocena naszej gry jest negatywna, ale koncentruję się teraz na wyniku".
Nawiasem mówiąc był to już 16 kolejny mecz Girondins bez porażki – ale wszystkie przytrafiły się na francuskich boiskach. Z europejskimi pucharami ekipa pożegnała się po porażce 4-3 z Galatasaray w 1/16 Pucharu EUFA. Okiem bukmacherów (szanse na wygraną/remis/porażkę Juve w procentach)
Bet365: 60/25/15
Bwin: 61/24/15
STS: 57/26/17 Nieobecności: Juventus:
Grygera, Chiellini, Salihamidzic, Sissoko, Diego, Del Piero Bordeaux:
Wszyscy gracze są dostępni, w francuskiej ekipie nikt istotny nie jest kontuzjowany ani zawieszony
Przewidywane składy: Juventus:
Buffon
Grygera – Legrottaglie – Cannavaro – Grosso
Camoranesi – Melo – Tiago
Giovinco
Iaquinta – Amauri

Bordeaux:

Carrasso
Tremoulinas - Ciani - Planus - Chalme
Wendel - Diarra - Fernando - Gourcuff - Gouffran
Chamakh
Kluczowy gracz:
Juventus: Melo – Brazylijczyk gładko wpasował się do Juventusu i bardzo dobrze wykonuje powierzone mu zadania. Między innymi dzięki niemu nie widzimy tak mocno braku Sissoko. Choć Brazylijczyk ma jedną wadę – w każdym meczu lubi popełnić błąd, który prokuruje niebezpieczną sytuacje dla rywala. Dotychczas takie błędy nie były dla nas bolesne w skutkach, ale lepiej by dziś zawodnik nie kusił w ten sposób losu, a zamiast tego zajął się pieczołowitą opieką nad Gourcuffem. Łatwo nie będzie, zwłaszcza że Melo lubi grać twardo, a ze względu na umiejętności rywali Ferrara uczulał swoich popili, by nie faulowali w pobliżu własnego pola karnego – nie dając okazji do bezpośredniego strzału ani dośrodkowania.
Bordeaux: Gourcuff – zawodnikowi poświęciłem spory fragment tekstu, rzecz jasna nie bez powodu. Niekwestionowany lider i gwiazda swojej drużyny. W ubiegłym sezonie wystąpił w 49 meczach, strzelając 15 bramek i zaliczając tyle samo asyst. Już te statystyki mówią jak wielki jest jego wkład w wyniki Girondins. I jak ciężko będzie go dziś zatrzymać. Na kogo warto zwrócić uwagę? Juventus: na trequartistę. Niezależnie czy będzie to wariant defensywny z Camoranesim, czy ofensywny, z domagającym się częstszej gry Giovinco. Chodzi o sam wybór i jego konsekwencje.  Już przed meczem Ferrara da nam odpowiedź, jak daleko sięga jego odwaga, by w razie występu młodszego Włocha nie powiedzieć: brawura. Ale tym właśnie występem Gio może utorować sobie drogę jeśli nie do pierwszego składu, to do zdecydowanie częstszych występów.
Bordeaux: Chamakh – Marokańczyk w obecnej drużynie jest już od 10 lat, ale dopiero w poprzednim sezonie jego talent wyskoczył w górę, pozwalając na strzelenie 13 bramek w lidze. Początek obecnego sezonu także ma udany – po pięciu kolejkach ma na swoim koncie już trzy trafienia. Co ciekawe – to właśnie ten zawodnik jest typowany na potencjalnego następcę Davida Trezeguet w Juventusie, o czym oczywiście nie zapomnieli dziennikarze. Jednak nie otrzymali od zawodnika konkretnej odpowiedzi "Pozostaję spokojny i koncentruję się tylko na grze. Nie mam zamiaru rozmawiać o transferze w tym momencie".
Jeśli wyeliminowaniem Gourcuffa z gry ma zająć się Melo, tak duet Cannavaro – Legrottaglie będzie musiał uporać się właśnie z Marokańczykiem. Nie będzie to zadanie łatwe, tym bardziej szkoda nieobecności Chielliniego.
Moim zdaniem:
Nie wiem skąd mój pesymizm (z resztą już przed meczem z Lazio miałem spore wątpliwości czy zdobędziemy trzy punkty), ale nie wydaje mi się, by obecne spotkanie miało być aż tak łatwe, jak przewidują bukmacherzy.
Bordeaux frycowe w Lidze Mistrzów płaciło przed rokiem, płaciło trzy lata temu – teraz przyszedł czas na wykorzystywanie zdobytego doświadczenia. Oczywiście jestem przekonany o naszym zwycięstwie, ale będzie ono okupione ciężkim meczem, a nie spacerkiem – a braki w kadrze mocno dadzą się nam we znaki.
Przed meczem ciekawi mnie kwestia na kogo postawi Ferrara na pozycji ofensywnego pomocnika. Internauci bezsprzecznie typują Giovinco jako pewniaka nie tylko do składu, ale i gracza, który poprowadzi nas do wygranej. Ja nie jestem pewien – szanse Camoranesiego na grę na tej pozycji stawiam dość porównywalnie.
I nurtuje mnie jeszcze jedna kwestia – kogo, jeśli będzie musiał wybierać pomiędzy nimi, zdecyduje się wystawić Ferrara: Marchisio czy Tiago. Nieobecność Tiago w poprzednim meczu w wyjściowej jedenastce zdała się mówić, że odpoczywa on właśnie przed dzisiejszym spotkaniem, ale Włoch pokazał naprawdę dobrą piłkę i w dzisiejszym meczu mógłby się stać niezwykle ważnym punktem drużyny.
Gdzieś w tych wszystkich wyborach znika kwestia prawego obrońcy. Grygera? Caceres? Po tym co obaj pokazali w tym sezonie osobiście w tym momencie stawiam ich na równi. Co nie przeszkadza mi liczyć na to, że Urugwajczyk się rozegra i stanie pewnym punktem naszej defensywy.
Przewidywania na mecz? Jak wspominałem, nasza wygrana, choć po trudnym meczu. Liczę na udaną grę Camoranesiego (ostatnio się na nim zawodzę) i premierową w tym sezonie bramkę Amauriego. Najwyższy przecież czas.
Mój typ:
Juventus – Bordeaux 2:1
Tych kibiców, którzy mecz będą oglądać przed monitorem komputera, zapraszam w jego trakcie do dyskusji na forumowym shoutboksie. A po meczu, już wszystkich juventinich, do zabawy w ocenianie zawodników Juventusu.

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Juventus 30 3 5 95
2 Napoli 28 3 7 91
3 Roma 23 7 8 77
4 Lazio 21 8 9 72
5 Inter 20 6 12 72
6 Milan 18 10 10 64
7 Atalanta 16 10 12 60

Wasze Sondy

Mega ultra super hiper spierdolony
20%
Chujowy
20%
Zjebany
20%
Popierdolony
20%
Cipowaty
20%
Dobry trener :D haha, na prawde to jest chujowaty
0%
Panel Menu