Juventus - Bayern. Zapowiedź spotkania

Jeśli wierzyć włoskim mediom, to mecz z Bayernem jest drugim szczeblem ultimatum, które zostało postawione Ferrarze. Ponoć tylko wygrana z Interem i awans do następnej rundy LM (czyli przynajmniej remis z Bayernem) ma uratować posadę naszemu trenerowi. Ale podkreślam – jeśli wierzyć włoskim mediom. A to nie jest rozsądny krok. Wystarczy przypomnieć, że Ranieri został zwolniony dopiero po, lekko szacując, piątym niespełnionym ultimatum.
Nie chce mi się wierzyć, by mecz z Interem mógł decydować o losie Ferrary. Tak naprawdę zwycięstwo od przegranej dzieli cienka różnica (pomijając moralną wyższość nad rywalem). Wyniki świadczą same za siebie – mimo wygranej wciąż mamy wyraźną stratę i tak naprawdę trzy punkty w sobotnim pojedynku najprawdopodobniej na niewiele się zdadzą w ostatecznym rozrachunku.
Zupełnie inaczej ma się sprawa z najbliższym meczem. Tutaj porażka naprawdę może podkopać pozycję trenera (z czego prawdopodobnie sam Ciro zdaje sobie sprawę – tak można wnioskować z jego słów: "Jeśli przegramy z Bayernem, to zwycięstwo odniesione nad Interem będzie bezwartościowe"). Powodów jest kilka.
Po pierwsze – Bayern w ostatnich latach prezentuje się dużo słabiej od Interu, więc przegrać z nim na własnym terenie to jest wstyd. Po drugie – porażka w tym meczu jest nie do odrobienia w przyszłości. Po trzecie – skazuje nas na walkę w śmiesznej, jak na tak wielki klub, Lidze Europejskiej. Po czwarte – generuje najprawdopodobniej spore straty finansowe.
Hierarchię ważności pojedynków sugeruje mecz z Interem. Trezeguet przesiedział cały mecz na ławce rezerwowych, choć Amauri słabł z minuty na minutę. Camoranesi nie zagrał w wyjściowej jedenastce. Może i nie był ostatnio w dobrej formie (choć zastępujący go Marchisio też nie), ale jestem pewien, że gdybyśmy w sobotę grali mecz z Bawarczykami, to właśnie Mauro wybiegłby w podstawowym składzie.
O obu pojedynkach wypowiada się także Legrottaglie. Dla którego to właśnie mecz z Bayernem jest ważniejszy niż wygrana z Interem. Trudno się z tym nie zgodzić. Nawet podwójnie – Nicola ostatnie spotkanie oglądał z ławki rezerwowych, a wtorkowy wieczór najprawdopodobniej spędzi na murawie pod nieobecność Chielliniego.
Nie muszę zaznaczać, że wspomniana nieobecność niezwykle kibiców Juventusu boli i niepokoi. Giorgio w ostatnich meczach znów zaczął imponować swoją dyspozycją i jego gra wlewała w serca kibiców pewną ilość spokoju. O ile można mówić o spokoju, gdy traci się średnio jedną bramkę na mecz.
Siłą obu ekip przed sezonem miała być przede wszystkim pomoc. Juventus zainwestował w nią olbrzymie pieniądze sprowadzając Diego i Melo, swoje umiejętności mieli pokazać wreszcie młodzi Giovinco, Marchisio czy De Ceglie.
Bayern, który w poprzednim sezonie nie imponował grą w drugiej linii, także poczynił poważne wzmocnienia. Do Werderu odszedł Borowski, ale na jego miejsce został ściągnięty Tymoszczuk. Do stolicy Bawarii trafili także: Robben i Pranjic, a na stałe do pierwszej drużyny przesunięty został wychowanek Muller.
Lecz jak to często w piłce bywa – z wielkich zapowiedzi w praktyce wyszło niewiele. Tymoszczuk nie potrafi się odnaleźć w nowym zespole, Robben częściej się leczy niż gra (cud, że będzie dostępny w jutrzejszym meczu), na dodatek Ribery bierze pod tym względem przykład z Holendra. Dlatego wielkim zbawieniem dla Niemców jest postawa Mullera, który dość szybko stał się niezwykle ważnym ogniwem swojego zespołu i jest jego najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem w Lidze Mistrzów.
Mimo wszystko druga linia może okazać się jutro siłą Bayernu. Owszem, w sobotni wieczór nasi zawodnicy w znakomity sposób zneutralizowali ofensywne zapędy zawodników Interu. Trzeba jednak pamiętać, że pomoc Interu i Bayernu drastycznie się różni. W składzie Jose Mourinho znalazło się czterech bardzo defensywnych graczy, z których żaden nie umiał pociągnąć gry. Zupełnie inaczej jest w niemieckiej ekipie. Muller, Robben, Schweinsteiger, także Van Bommel i Pranjic nie boją się grać piłką i zostawienie im nadmiaru miejsca może się skończyć kilkoma dobrymi podaniami – a krycie naszych zawodników przy dośrodkowaniach pozostawia bardzo wiele do życzenia.
Na forum kibiców Bayernu trwa dyskusja – czy wygrana Juve z Interem to dobry czy zły znak dla ich ukochanej drużyny. Pesymiści uważają, że zmotywowany Juventus jest poza zasięgiem Bawarczyków, zwłaszcza gdy morale rywali jest wysokie. Optymiści protestują. Twierdzą, że po wygranej z Interem Bianconeri zlekceważą rywala i poniosą za to srogą karę.
Moim zdaniem wynik to głupstwo, najgorsze co się mogło stać było wiadome już od dawna. Niezależnie od wyniku ostatniego meczu, niesamowitą ilość sił i koncentracji poświęconych w nim nikt już nam nie wróci. Wygrana nie robi więc żadnej różnicy, podobnie jak nie zrobiłaby porażka.
Jeśli miałbym natomiast szukać pozytywów przed zbliżającym się pojedynkiem, sięgnąłbym do statystyki dom-wyjazd. Bayern w dotychczasowych meczach na wyjeździe w tym sezonie zdołał tylko czterokrotnie sięgnąć po komplet punktów (z Borussią Dortmund, Freiburgiem, Hannoverem i Maccabi). Zważywszy na to, że było już dziewięć takich spotkań i to z średnimi drużynami – to nie jest wynik imponujący.
Właściwie można wyróżnić tylko dwóch cięższych wyjazdowych rywali Bayernu. Całkiem niezłe w tym sezonie HSV oraz, oczywiście, prowadzące w grupie Bordeaux. Oba te spotkania Bawarczycy przegrali.
Zupełnie inaczej prezentuje się Juventus na własnym terenie. Porażkę zanotował zaledwie raz w dziesięciu rozegranych spotkaniach (w pojedynku z Napoli, gdzie przy prowadzeniu 2-0 zabrakło wyrachowania i  koncentracji).
W tych 10 meczach stracił dokładnie 8 bramek, strzelając ich ponad dwukrotnie więcej.
Poza tym ostatnią domową przegraną Juventusu na własnym terenie w Lidze Mistrzów pamiętają już tylko kibice nieco starci stażem. Był to pojedynek w 2004 roku z Deportivo La Coruna, kiedy zagraliśmy fatalny mecz i odpadliśmy, przegrywając 0-1 po bramce Pandianiego. A był to sam początek fazy pucharowej.
W tamtym meczu zagrali między innymi Buffon, Legrottaglie, Camoranesi, Del Piero (zszedł z powodu kontuzji już w 9 minucie) oraz Ciro Ferrara. W drużynie Deportivo dobre spotkanie rozegrał natomiast nasz przyszły zawodnik – Andrade.
Od tego pamiętnego meczu Juventus zanotował 16 kolejnych meczów bez porażki w Lidze Mistrzów. W tym rachunku nie brałem pod uwagę meczów eliminacyjnych, z którymi ta seria byłaby jeszcze bardziej okazała. Spośród 16 pojedynków jedenastokrotnie ogrywaliśmy rywala, pięciokrotnie dzieliliśmy się punktami.
Warto przy tym zaznaczyć, że dwa spośród tych jedenastu zwycięstw odnieśliśmy właśnie z Bayernem Monachium.
Drugim, jeszcze ważniejszym argumentem przemawiającym na nasza korzyść jest nieobecność Riberiego. Który kibic Juventusu nie pamięta, jak kilka razy zabawił się Francuz z naszą obroną w pojedynku w Monachium? I tylko szczęście nas uratowało przed stratą przynajmniej jednej bramki po jego zagraniach.
Warto zaznaczyć, że w LM Bayern do tej pory tylko raz zagrał skrzydłami Robben – Ribery w tej edycji Ligi Mistrzów. Strzelił wówczas trzy bramki zespołowi Maccabi. Choć uczciwie trzeba przyznać, że nie radził sobie wtedy wyśmienicie, a bramki nie padały po akcjach obu panów.
Osobiście ciekawi mnie jak Ciro ustawi zespół. Skłonny jestem przyznać, że występ Marchisio w meczu z Interem był podyktowany jutrzejszym meczem i chęcią dania odpoczynku Camoranesiemu. Występ Mauro jest tym bardziej prawdopodobny, że na lewej stronie pomocy zagrać powinien Sissoko. Robben, grający na naszej lewej stronie, musi zostać skutecznie zneutralizowany. A któż to zrobi lepiej niż agresywny i szybki Sissoko? Wszak to właśnie Malijczyk znakomicie walczył rok temu z Holendrem, gdy ten biegał jeszcze w koszulce Realu Madryt.
Choć oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by na  prawej stronie zagrał Marchisio. Nie jestem jednak przekonany, czy młodego Włocha kondycyjnie stać na drugi pojedynek w tak krótkim czasie. Dopiero wrócił po kontuzji i mecz z Interem był jego pierwszym po przerwie w podstawowym składzie. A i pierwsza połowa tego pojedynku nie była najlepsza w jego wykonaniu. Dopiero kapitalna bramka dodała mu skrzydeł, po niej potrafił kilka razy zaszaleć, nie tracąc przy tym piłek – co często bywa jego problemem.
Zastanawiam się też, czy Trezeguet ma siły by zacząć ten mecz już od pierwszej minuty. Zdaję sobie sprawę, że Amauri kilka razy szarpnął w ostatnim meczu, wypracowując nawet dwie groźne sytuacje. Ale później wyraźnie osłabł i najwięcej dawał drużynie gdy wracał do agresywnego pressingu.
Obrona Bayernu, choć statystycznie nie wygląda źle, nie jest najpewniejszą formacją. Van Buyten jest znakomitym piłkarzem, przyznaję. W pojedynkach 1 na 1 rzadko daje się ograć. Ale, jak podkreślają wszyscy, razem z Demichelisem nie tworzą dobrze rozumiejącej się pary. Często zostawiają niekrytego rywala, popełniają błędy przy prostopadłych podaniach. To sugeruje, że w tym meczu spryt i szybkość może być ważniejsza od siły fizycznej i technicznych możliwości Amauriego.
Ale to już musi rozsądzić Ferrara. Nie tylko na podstawie charakterystyki obu graczy, ale i kondycji fizycznej. Wszak przygotowanie drużyny pod konkretnego rywala to jedna z najważniejszych umiejętności trenerskich.

Bayern na wyjeździe:
Hannover 96 vs Bayern: 0:3
VFB Stuttgart vs Bayern 0:0
Bordeaux vs Bayern 2:1
Freiburg vs Bayern 1:2
HSV vs Bayern 1:0

Okiem bukmacherów
(szanse na wygraną/remis/porażkę Juve w procentach)
Bet365: 42/28/29
Bwin: 41/28//31
STS: 41/28//31
Jak widać szanse na awans naszej drużyny oceniane są na około 70%.

Niebecności
:
Juventus: Salihamidzic, Iaquinta, Chiellini, być może Buffon
Najbardziej boli oczywiście dzisiejsza strata Chielliniego. Bez jego znakomitych interwencji ostatnie tygodnie byłyby dla naszej ekipy jeszcze słabsze, niż były. Zważywszy na to, że czyste konto na koniec jutrzejszego meczu daje nam automatyczny awans – jego brak może być brzemienny w skutkach.
Hasan wprawdzie dostał powołanie do 24-osobowej kadry, ale trudno oczekiwać, że po tak długiej nieobecności zajmie miejsce chociaż na ławce rezerwowych – bo o podstawowym składzie nie może być mowy. Bośniak z pewnością bardzo żałuje, że najpewniej nie będzie mu dane zagrać z byłymi kolegami, z którymi spędził najlepsze lata swojej kariery.
Iaquincie osobiście jeszcze nie wybaczyłem sytuacji z pierwszego meczu z Bayernem gdy zdjął (uderzając z półobrotu) piłkę z nogi Trezeguet. Gdyby nie jego egoizm Francuz prawdopodobnie strzeliłby bramkę.
Gdy piszę te słowa niewiele jeszcze wiadomo o urazie Buffona. Oficjalna strona poinformowała o problemach zdrowotnych i przebytych badaniach. Co będzie jutro - tak naprawdę nie wiadomo. Ja bardzo liczę na jego występ.

Bayern
: Franck Ribéry
Obecny sezon nie jest dla Francuza szczęśliwy. Nękają go ciągłe kontuzje. Przed sezonem razem z Robbenem mieli tworzyć najlepsze skrzydła Europy. W praktyce niezwykle rzadko obaj znajdują się na boisku.
Po pojedynku w Monachium nie ma sensu nikomu tłumaczyć jak ważnym jest on zawodnikiem. Potrafił w pojedynkę ośmieszyć całą naszą defensywę.
Obok Francuza zabraknie między innymi Altintopa (Turek dopiero powrócił po kontuzji i nie ma szans by zagrał od pierwszej minuty), a także Toniego, Rensinga czy Lella, ale nie są to żadne osłabienia tej ekipy.

Prawdopodobne ustawienie:
Juventus:
Buffon
Caceres – Legrottaglie – Cannavaro – Grosso
Camoranesi – Melo – Sissoko
Diego
Del Piero – Amauri

Bayern
:
Butt
Lahm - Van Buyten - Demichelis - Badstuber
Robben - Van Bommel - Schweinsteiger - Müller
Olic - Gomez

Kluczowa postać:
Juventus: Diego. Można powiedzieć, że w pojedynku z Interem trochę się przebudził. Nie był to jeszcze mecz na miarę gwiazdy Serie A, jednak z pewnością widać było przebłyski dobrej dyspozycji. W pierwszym meczu z Bayernem miałem nadzieję, że Brazylijczyk nawiąże do swoich występów z Bundesligi. Nie udało się. Mimo to ponownie liczę, że Diego przypomni sobie jak należy grać przeciwko temu rywalowi i poprowadzi nas do zwycięstwa. Tym bardziej, że defensywni pomocnicy rywala nie imponują grą w tym sezonie.
Co ciekawe to właśnie z Bayernem Monachium walczyliśmy latem o podpis tego zawodnika.
Bayern: Robben. Nie grał zbyt wiele w ostatnich pojedynkach (miał 4 tygodnie przerwy ze względu na kontuzję), ale pod nieobecność Riberiego to właśnie na nim będzie skupiona ofensywa rywali. W ostatnim meczu wszedł na 30 minut (Bawarczycy musieli gonić wynik), ale zdołał pokazać kilka ciekawych akcji. Z pewnością tego wieczoru będzie niezwykle groźny.
Trudno jednak powiedzieć, czy ma siły na pełnych 90 minut na najwyższym poziomie. I czy się w trakcie pojedynku nie połamie. Nawet sam Holender nie jest pewien swoich fizycznych możliwości "Nie wiem ile czasu wytrzymam. Może 60 albo 70 minut, a może nawet pełne 90".

Na kogo warto zwrócić uwagę:
Juventus: Caceres. W pojedynku z Interem był najjaśniejszym punktem naszej drużyny, choć to dla niego pierwsze Derby Włoch, a sam zawodnik znajduje się u nas na wypożyczeniu.
Z drugiej strony to jednak działa na jego ambicje. Do tej pory w Juve zdołał spędzić na boisku znacznie więcej minut niż w całym sezonie w Barcy, więc powinien zrobić absolutnie wszystko by pozostać w naszym klubie. Jeśli się nie sprawdzi i Juventus go nie wykupi – nie ma raczej co liczyć na drugą szansę w ekipie Blaugrana. Czyli czeka go wówczas ławka albo jakiś ligowy średniak.
Bayern: Butt. Od czasu odejścia Kahna (a nawet wcześniej) Bawarczycy rozglądają się za bramkarzem. W tym sezonie swoją klasę miał wreszcie udowodnić 25-letni Rensing. Ale czas pokazał, jak bardzo kibice mylili się w swoich zapowiedziach. Ku zaskoczeniu wszystkich w ostatnich pojedynkach to właśnie doświadczony Butt (raptem 5 lat młodszy od Kahna) prezentuje wyśmienitą formę. Imponuje zwłaszcza dobrą grą na linii. W niedawnym, wygranym przez Bayern 2-1 pojedynku z M'Gladbach, właśnie Butt został okrzyknięty bohaterem spotkania. Magazyn Bild przyznał mu najwyższą ocenę (podczas gdy obaj środkowi obrońcy byli najsłabsi na boisku). Moim okiem:
Jutrzejszy mecz jest kluczowym momentem tego sezonu. Nie wyobrażam sobie sytuacji w której przy dość szczęśliwym losowaniu kończymy w Lidze Europejskiej, frajersko dając się ograć w ostatniej kolejne na własnym terenie. Nie mówię nawet o stracie finansowej, nie mówię o stracie punktów w rankingu (mimo wszystko poza drugi koszyk nie wypadniemy po tym sezonie, a na pierwszy i tak przez spory czas nie mamy szans). Zwyczajnie sytuacja w której Juventus po fazie grupowej ląduje poza Ligą Mistrzów jest dla mnie czymś anormalnym. I nie ma się czemu dziwić – ostatni raz z grupy nie awansowaliśmy w czasach gdy bramki dla naszej drużyny strzelał (właściwie najczęściej nie strzelał, bo nie sprawdził się u nas) zapomniany Darko Kovacevic. Czyli już blisko dekadę temu.
Szczerze mówiąc wraz z informacjami na temat braku Chielliniego i możliwej absencji Buffona topnieje mój optymizm. Legrottaglie w żadnym razie nie załata dziury po Giorgio. Problem jest tym większy, że Bayern uwielbia grać skrzydłami, więc można się spodziewać dużej ilości dośrodkowań. Gomez znakomicie gra głową i potrafi się urwać obrońcom a i Olić jest szalenie ruchliwym napastnikiem. Nie będzie łatwo upilnować tę dwójkę.
Dlatego nie dziwię się coraz większemu optymizmowi kibiców Bayernu, który zaczyna przebijać w ich komentarzach czy wypowiedziach na forum. Oczywiście nikt rozsądny nie stawia Bawarczyków w roli faworytów do awansu, nie mówi nawet głośno, że szanse są wyrównane. W końcu Juventusowi wystarczy remis na własnym terenie, a w ciągu ostatnich lat niejednokrotnie udowadnialiśmy, że przeciwko najlepszym ekipom potrafimy zagrać znakomite spotkanie. Wystarczy tylko odpowiednia motywacja. A tej w jutrzejszym meczu nie powinno zabraknąć. Niezależnie od tego, czy Ferrara dalej będzie w trenerce uskuteczniał model 'dobrego wujka'.

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Juventus 30 3 5 95
2 Napoli 28 3 7 91
3 Roma 23 7 8 77
4 Lazio 21 8 9 72
5 Inter 20 6 12 72
6 Milan 18 10 10 64
7 Atalanta 16 10 12 60

Wasze Sondy

Mega ultra super hiper spierdolony
20%
Chujowy
20%
Zjebany
20%
Popierdolony
20%
Cipowaty
20%
Dobry trener :D haha, na prawde to jest chujowaty
0%
Panel Menu