U Bianconerich

Kiedy kilku chłopaków z Juve przybyło do Warszawy na tegoroczny turniej kibiców, zaproponowali, żebyśmy przyjechali do nich i zobaczyli, „jak to się robi” w Turynie. Na nasze pytanie, kiedy najlepiej przyjechać, odpowiadali zgodnie: „Juventus – Fiorentina”. No to pojechaliśmy… Uroki podróży
Początkowo miało nas jechać dużo więcej, niestety, z różnych przyczyn wybraliśmy się we czterech. Z Warszawy wyruszyliśmy o zabójczej porze – czwarta rano. Zimno, deszcz, a w perspektywie kilkanaście godzin w samochodzie. Plan był prosty – jak najszybciej przejechać Polskę, a potem już płaskimi jak blat stołu autostradami „przelecieć” prosto do słonecznej Italii. Niestety, plany planami, a życie sobie… Katując niemiłosiernie zawieszenie naszego pojazdu na wybojach, zapadłościach, dziurach i innego rodzaju wertepach, dojechaliśmy do wyczekiwanych „autobahnów”, a tam niespodzianka. Po raz pierwszy tej jesieni śnieżyca postanowiła dać znać o sobie akurat tego dnia, w którym my zamierzaliśmy niezauważalnie przemknąć przez Niemcy. „Stoimy na poboczu zakopani w śniegu, czekamy na Irka, który pobiegł do miasta po łańcuchy i saperkę” – tak mniej więcej brzmiała treść kilku smsów, które wysłaliśmy do Warszawy. Na szczęście były to tylko żarty, niemniej warunki były tragiczne. Szwajcaria pod każdym względem okazała się zdecydowanie bardziej przyjazna, niemniej mieliśmy spore opóźnienie. legia4-art.pngNaszym punktem docelowym podróży było miasto Monza. Tam w umówionym miejscu wytrwale wyczekiwała nas delegacja powitalna. Po kilku okrążeniach ulicami wyludnionego miasteczka, trochę po godzinie pierwszej doszło do spotkania. Przegrupowaliśmy się do dwóch samochodów i z okrzykiem „Grappa!” ruszyliśmy do mieszkania naszego gospodarza, Mauricia. Pomimo zmęczenia (22 godziny w trasie, niezmiennie za kółkiem jeden kierowca – Radek), prawie nikt nie myślał o spaniu. Chłopaki czekając na nas, przygotowali tradycyjną włoską kolację, pojawiła się wspomniana grappa, wino. Po kilku godzinach nocnych rozmów za namową gospodarzy na kilka godzin przerwaliśmy biesiadę. Pod San Siro
Środa była dniem meczu. Dwóch z naszych opiekunów, Fabiano i Silone, po godzinie snu pojechało na lotnisko odebrać kibiców FC Den Haag, my zostaliśmy zaproszeni do brata Mauricia na śniadanie. Brat ten, Lorenzo to „kot”, jakich mało! Za pewne przewinienia bankowe aktualnie odsiaduje areszt domowy – codziennie o różnej porze dnia i nocy odwiedzany jest przez karabinierów. Gdyby podczas takich odwiedzin akurat nie było go w domu, wróciłby tam, skąd go niedawno wypuszczono. Takie dni, kiedy gra jego ukochana drużyna, w dodatku ze znienawidzoną Fiorentiną, są wyjątkową męczarnią. Lorenzo z nudów uczy się gotować i robi jeszcze inne ciekawe rzeczy (o tym innym razem…). Po pysznym śniadaniu, zakrapianym kilkoma kieliszkami „polskiej”, gospodarz poprosił nas, abyśmy pokazali mu flagę Legii. Co ciekawe, podczas całego spotkania komunikowaliśmy się po… no właśnie, nie wiadomo, po jakiemu. Żaden z Włochów obecnych przy śniadaniu praktycznie nie znał słowa po angielsku, a my po włosku. Mimo wszystko w wielu kwestiach doskonale się rozumieliśmy. Po porannych atrakcjach pojechaliśmy na spotkanie z kibicami z Hagi. Chłopaki z Juve zadbali o wszystko i plan dnia był bardzo napięty. Wynajętym dwupiętrowym autokarem razem z Holendrami ruszyliśmy do Mediolanu, żeby zobaczyć San Siro. Tego dnia w godzinach wieczornych na tym obiekcie miał być rozgrywany mecz Serie A, dlatego nasza grupa wśród obstawiającej stadion policji wywołała niemałe zdziwienie. Z kilkoma chłopakami z Hagi ze śmiechem porównaliśmy nasze stadiony do tego molocha (Zuiderpark ma 11000 miejsc) i udaliśmy się z powrotem do autokaru. Przystadionowe przebieżki
Do Turynu mieliśmy ok. 120 kilometrów. Podczas drogi Fabiano poinformował nas, jak przedstawia się sytuacja. Mecz Juventus – Fiorentina to spotkanie zdecydowanie podwyższonego ryzyka. Od lat kibice tych dwóch drużyn pałają do siebie wielką nienawiścią. Do tego fani Fiorentiny przyjaźnią się z Torino i Veroną, czyli klubami, z którymi „biało-czarnych” też łączy „gorące uczucie”. Dowiadujemy się, że kibice Torino specjalnie na ten mecz brali dzień wolny od pracy i aby ułatwić dojazd „fioletowym” do Turynu, omijając policyjne przeszkody, już wcześniej przyjęli „najobrotniejszych” kibiców w swoich domach. Jechaliśmy na stadion tak wcześnie, ponieważ nasi gospodarze nie chcieli niczego przegapić.legia3-art.png Wcześniej zrobiliśmy sobie postój w jednym z przydrożnych barów. Kiedy do środka lokalu wpadła blisko 40-osobowa polsko-holenderska, mieliśmy doskonałą skalę porównawczą obyczajów. Pod stadionem znaleźliśmy się ponad trzy godziny przed meczem. Nikomu z Juventusu jednak nie było w głowie wchodzenie na stadion. Co chwila przyjeżdżały nowe samochody. Czteroosobowa grupa legionistów wzbudzała duże zainteresowanie. Po wielu rozmowach z nieprzypadkowymi ludźmi, dało się wyczuć, że jesteśmy tutaj bardzo dobrze znani. W pewnym momencie dała o sobie znać gorąca włoska krew. Ktoś rzucił hasło i cała, naprawdę liczna grupa fanów Juve ruszyła biegiem przed siebie. W sekundę czapeczki Włochów zmieniły swoje przeznaczenie – doszło do małego starcia z policją, a ta wystrzeliła w kierunku grupy gaz łzawiący. W stronę karabinierów poleciało trochę petard, granatów dymnych, kamieni, butelek i tyle. Fani Fiorentiny, Torino i Verony, którzy wcześniej zapowiadali wcześniejsze przybycie, nie pojawili się… Można było wchodzić na stadion. Kibicom Juve znane są sposoby przedostawania się na obiekt bez zakupu biletów i z ominięciem kontroli. Wysoki płot dla bardzo licznej grupy okazywał się błahą przeszkodą… Festiwal piosenki
Stadion „Delle Alpi” wybudowany został w 1990 roku, specjalnie na mistrzostwa świata Italia ’90. Kibice Juve nie darzą go zbytnią sympatią, większość z czułością wspomina stary „Stadio Comunale”. legia5-art.pngMy i FC Den Haag zajęliśmy miejsca razem ze znajomymi z grup „06 Clan” i „Noi Soli”. Chłopaki pomogli nam powiesić flagę. Czynność ta wcale nie należy do najprostszych. Więksi biorą na ramiona mniejszych i w takim cyrkowym układzie ci na górze plastrami przyczepiają flagi do pleksi. Stadion może pomieścić 71000 widzów, jednak rzadko kiedy zapełnia się w całości. Tego dnia, pomimo wyjątkowego rywala, było wiele wolnych miejsc. Kibice Fiorentiny zajęli trzy piętra na trybunie położonej po przeciwnej stronie od sektorów zajmowanych przez najzagorzalszych fanów Juve, na które wprowadzono naszą grupkę. Piętro nad nami zajmują miejsca przede wszystkimi „Fightersi” i inne, mniejsze grupy. Sam mecz to jeden wielki festiwal piosenek, wszystkie melodyjne, kilkuzwrotkowe. Nawet wydawałoby się najprostsze okrzyki brzmią lepiej niż u nas. Niesamowity efekt dają bębny, które wybijają rytmicznie melodię. „Bębniarze” siedzą na barierce, tak, że ma się wrażenie, iż za chwilę… spadną. Do tego mnóstwo flag, balonów, kartonów, race w kilku kolorach, petardy. Co i raz pojawiają się transparenty i okrzyki skierowane do kibiców gości. Atmosfera jest niesamowita. Doping nakręcany jest nie przez jednego, a kilku ludzi z megafonami podłączonymi do głośników.     Juventus wygrał spotkanie. Po wyjściu ze stadionu, udaliśmy się do samochodów i w drogę powrotną do Monzy. Na autostradzie, podobnie jak u nas, co jakiś czas postoje. Napojów wyskokowych nie odmawiali sobie nawet kierowcy. Po powrocie do domu naszego gospodarza znowu do wczesnych godzin rannych miło spędzaliśmy czas. Cały czwartek zwiedzaliśmy Monzę (m.in. tor wyścigów Formuły 1) oraz Mediolan. W piątek rano wyruszyliśmy w drogę powrotną do Polski. Niestety, na autostradzie w Austrii humory popsuła nam policja, która zachowując się bardzo nieprzyjemnie, wlepiła nam mandat. Kiedy odjechaliśmy, zaśpiewaliśmy piosenkę, która nauczyli nas Włosi, a która była jak najbardziej adekwatna do sytuacji: „La dizoccupazione, vi mandato un bell mestiere, mestiere di merda Carabiniere!” Od razu powrócił dobry nastrój nastrój było tak, jak przez cały wyjazd. Nasza Legia nr 47/2004
wyszukał: MaciusLubicz

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Juventus 30 3 5 95
2 Napoli 28 3 7 91
3 Roma 23 7 8 77
4 Lazio 21 8 9 72
5 Inter 20 6 12 72
6 Milan 18 10 10 64
7 Atalanta 16 10 12 60

Wasze Sondy

Mega ultra super hiper spierdolony
20%
Chujowy
20%
Zjebany
20%
Popierdolony
20%
Cipowaty
20%
Dobry trener :D haha, na prawde to jest chujowaty
0%
Panel Menu