Marchisio i Vidal - dwie turbiny

vidal7 Juventus w rozsypce z rąk Luigiego Del Neriego przejął były zawodnik i kapitan Starej Damy - Antonio Conte. Jak wszyscy wiemy w swoim pierwszym sezonie poprowadził Juve do cudownej serii bez porażki w lidze, pierwszego od 6 lat mistrzostwa, finału Pucharu Włoch, powrotu do Ligi Mistrzów, zdobycia Superpucharu Włoch, ale i odbudowania marki Juve na Półwyspie Apenińskim i w Europie. W obecnym sezonie Bianconeri wyszli z grupy Ligi Mistrzów zostawiając w pokonanym polu Chelsea (czyli obrońcę tytułu), Szachtar i Nordsjaelland, a teraz są o krok od awansu do ćwierćfinału. Może Juventus nie zachwyca ostatnio swoją grą, ale nadal prowadzi w tabeli Serie A. Na minus można zaliczyć porażkę z Lazio w Coppa Italia i odpadnięcie z tych rozgrywek. Na te wyniki nie złożyła się tylko praca trenera, ale i umiejętności, talent i praca piłkarzy. Szczególnie praca. Być u Conte na treningu to być na poligonie. art-vidalmarchisio1 Płynnie przechodząc z trenera do piłkarzy wyróżnić trzeba niemal każdego. Gianluigi Buffon po wielu miesiącach urazów wreszcie wrócił do zdrowia i udowodnił, że nadal jest czołowym bramkarzem w Europie. Defensywny monolit, skała, twierdza, zamek nie do zdobycia - Chiellini-Bonucci-Barzagli - pokazał niesamowite zgranie i umiejętności. Pomiędzy zawodnikami wytworzyła się bardzo pozytywna chemia. Oczywiście nie należy zapominać o bardzo trudnych początkach Leo w barwach Juve, ale z czasem stał się kluczowym piłkarzem. Czy to Pendolino? Czy to TGV? Czy to rakieta? Nie. To Stephan Lichsteiner. Szwajcar o żelaznych płucach szybko wkomponował się w zespół z Turynu i stał się jednym z najważniejszych graczy. Tym sposobem dochodzimy do kreatora, reżysera, scenarzysty, Spielberga futbolowych boisk - Andrei Pirlo. Spisany na straty w Milanie, a więc klubie, w którym był przez kilkanaście lat gwiazdą, dołączył do odwiecznego rywala - Juve. W Starej Damie odrodził się jak feniks z popiołów. Nie, to zbyt banalne porównanie. Odrodził się niczym ręka Naila po walce z Freezerem. Był dyrygentem orkiestry zwanej Juventus. Napastnicy? Tutaj nie ma za wiele do chwalenia. Chimeryczny Vucinić, Matri, który gdzieś zatracił formę, słaby Quagliarella, 'ulubieniec' wszystkich kibiców biało-czarnych - Marco Borriello. Wspólnymi siłami dali radę. Powiecie zaraz, że jak to, skandal, gdzie Marchisio, gdzie Vidal? Spokojnie, usiądźcie. To właśnie na nich chciałbym skupić się w tym tekście. To właśnie oni stanowią meritum tego artykułu. Claudio przed mistrzowskim sezonem nazywany był Ninja lub Kameleonem z powodu, nomen omen, bezbarwnej gry i optycznie małej aktywności na boisku, a należy też pamiętać, że z uporem maniaka wystawiany był przez Del Neriego na lewej pomocy w ustawieniu 4-4-2. Wszystko jak za dotknięciem różdżki Harry'ego Pottera odmieniło się po przyjściu Conte. Marchisio zaczął być ustawiany jako środkowy pomocnik o charakterystyce box-to-box w taktyce 3-5-2 i jego talent eksplodował. Il Principino stał się jednym z najlepszych pomocników świata. Arturo Vidal zaś to nowy żołnierz w armii Juve. Chilijczyk przyszedł w sezonie 11/12 z Bayeru Leverkusen odrzucając ofertę Bayernu Monachium (uznajmy, że tak było, żeby było bardziej romantycznie) i za śmieszne pieniądze Bianconeri pozyskali kapitalnego piłkarza. Pochylmy się nad zasługami obydwu tych panów, odkąd do klubu przyszedł Conte. Warto zaczerpnąć trochę wiadomości statystycznych z tego sezonu. Marchisio przebiegł w 5. kolejce Ligi Mistrzów najwięcej spośród wszystkich piłkarzy z wszystkich drużyn. Biorąc pod uwagę cały jego dorobek w tychże rozgrywkach to wyjdzie nam 61 771 metrów pokonanych w ciągu 450 minut gry. Skupmy się teraz na statystykach defensywnych. W Serie A Claudio rozegrał w tym sezonie 20 meczów, średnia liczba udanych wślizgów wynosi 2,5, średnia odbiorów to 1,4. W Lidze Mistrzów rozegrał 6 meczów i wyśrubował średnią liczbę udanych wślizgów na poziomie 2,0, natomiast odbiorów - 3,2. Łącznie więc wychodzi nam 26 spotkań, 2,4 udanych wślizgów i 1,8 odbiorów na mecz. Liczba fauli prezentuje się identycznie jak odbiorów. Jeśli chodzi o Arturo, to zagrał on w 21 meczach w lidze włoskiej osiągając przy tym następujące statystyki: udane wślizgi - 5,1, odbiory - 1,2. W Champions League natomiast zagrał w 7 meczach i tak prezentował się w defensywie: udane wślizgi - 4,7, odbiory - 2,3. Łącznie wychodzi nam 28 spotkań, 5,0 skutecznych wślizgów oraz 1,5 odbioru na mecz. Faule? 2,1, czyli nie tak dużo jakby mogło się wydawać. Warto też przypomnieć ilość żółtych kartek jaką obaj panowie zgromadzili: Claudio - 8, Arturo - 9. Żaden nie został wyrzucony z boiska. Jeśli analizowaliśmy dokonania w defensywie to czas na ofensywę. Tutaj przewagę ma El Guerrero. Licząc wszystkie rozgrywki, to w 32 meczach strzelił 10 goli i zanotował 8 asyst. Notuje średnio 1,8 kluczowych podań na mecz, a % celnych podań do 87,1. Statystyka strzałów to 2,2 strzały na mecz, natomiast dryblingi - 0,8. Claudio w 29 meczach we wszystkich rozgrywkach strzelił 6 goli i zanotował 3 asysty. Zalicza średnio 1,4 podań kluczowych na mecz, natomiast % celnych podań to 84,5. Średnia liczba strzałów, jaką oddaje na mecz to 2,5, a z dryblingami identycznie jak u Arturo - 0,8.
Claudio Marchisio Arturo Vidal
marchisio12 vidal12
20/6 występy (SA/LM) 21/7
4/2 gole (SA/LM) 5/3
0/3 asysty (SA/LM) 7/1
1,4 / 1,5 kluczowe podania (SA/LM) 1,8 / 1,7
84,7 / 83,8 celność podań (SA/LM) 87,9 / 84,6
0,8 / 0,8 dryblingi (SA/LM) 0,9 / 0,6
2,5 / 2,0 odbiory (SA/LM) 5,1 / 4,7
1,4 / 3,2 przechwyty (SA/LM) 1,2 / 2,3
Uff, trochę tych liczb było. Przejdźmy teraz do innych zasług naszych wojowników. Jak już wspomniałem wcześniej, Andrea Pirlo odrodził się w nowym klubie. Nie byłoby jednak tego bez pomocy Marchisio i Vidala. W Milanie Andrea otoczony był zawsze zawodnikami od brudnej roboty, a konkretnie Gennaro Gattuso i Massimo Ambrosinim. To oni odbierali piłki, asekurowali, robili miejsce dla Andrei, który fryzurą bardziej z wyglądu przypomina Jezusa niż siebie samego. Do 2007 roku współpraca układała się idealnie, lecz później kontuzje oraz ruchy kadrowe zaburzyły pracę tej machiny. Sezon 10/11 dla Pirlo był fatalny (kontuzje, Allegri, który nie widział dla Pirlo miejsca) i postanowił odejść. Po 10 latach gry dla Rossonerich zmienił Mediolan na Turyn. I to właśnie w stolicy Piemontu u boku swoich nowych giermków Pirlo znów zaczął grać jak za dawnych czasów. Tymi germkami jak już się wszyscy domyślają, na co też wskazał początek tego akapitu, zostali Vidal i Marchisio. Tak samo jak kiedyś Ambrosini i Gattuso 'służą' Andrei na boisku, z tym że moim zdaniem są lepsi. Dlaczego? Otóż Książę i Wojownik posiadają ogromne zalety ofensywne. I o tym będzie poniżej. Problem napastników w Juve jest już powszechnie znany od dość dawna. Problem ze skutecznością, bo ilość samych zawodników jest wręcz odwrotnie proporcjonalna do zdobywanych przez nich bramek. W zeszłym sezonie najskuteczniejszymi napastnikami Juve byli Alessandro Matri i Mirko Vucinić - obaj strzelili po 10 goli. Jak na zawodników Mistrza Włoch to dość marny dorobek, a kiedy spojrzymy, że tyle samo bramek zdobył Marchisio, natomiast Vidal o 3 mniej, to epitet przed słowem 'dorobek' zmieniamy na słabiutki. W tym sezonie Claudio mniej strzela, ale za to Chilijczyk błyszczy w tym aspekcie, co zresztą przytoczyłem w statystykach. Obaj piłkarze nie tylko strzelają gole, ale również asystują. Znakiem firmowym Marchisio stały się jego wejścia w pole karne znienacka, zza linii obrony przeciwnika, przyjęcie długiej piłki od Pirlo i znalezienie się niemal oko w oko z bramkarzem. Kiedy trzeba wziąć na siebie ciężar gry w ważnych momentach, ci piłkarze to robią. Wystarczy przypomnieć sobie spotkanie z Chelsea na Stamford Bridge. Juventus w pierwszej kolejce rozgrywek przegrywał już dwiema bramkami na terenie obrońców tytułu, ale podniósł się i zdołał zremisować. Kto dał sygnał do walki i ataku? Oczywiście nie kto inny jak Vidal. Z kontuzją, kulejąc, biegał jak szakal na boisku i udało mu się strzelić kontaktową bramkę tuż przed przerwą. Wszyscy pamiętamy gola Quagliarelli na 2-2, gdzie dostał podanie z chirurgiczną prezycją i z identyczną sam skończył akcję strzelając posyłając futbolówkę między nogami Cecha. Kto zaliczył tę ważną asystę? Marchisio. Claudio Marchisio. Jose Mourinho, czyli trener i człowiek, którego się albo kocha albo nienawidzi, ale umiejętności odmówić mu nie można, stwierdził nawet, że Juventus jest zbudowany w taki sposób, że nie potrzebuje napastnika na światowym, najwyższym poziomie, ponieważ styl gry, ale przede wszystkim Vidal i Marchisio, zapewniają wysoką skuteczność. art-vidalmarchisio Antonio Conte przybył do Juventusu ze swoją ulubioną taktyką 4-2-4, która zapewniła mu sukcesy na niższym poziomie. Jednak mając takich piłkarzy jak Il Principino, El Guerrero i Maestro Pirlo, zdecydował się od niej odejść i zespół ustawić tak, aby dla wszystkich trzech panów było miejsce w podstawowej '11'. Vidal i Marchisio łączą ciężką pracę z kreatywnością, technikę z walką, bieganie z dokładnością i precyzją. Czyszczą, kasują ataki, rozgrywają, walczą, robią miejsce innym, asekurują, ciągną zespół do przodu, motywują. Są jednymi z najlepszych na świecie na swojej pozycji i nie boję się tego powiedzieć. Giuseppe Marotta odrzucając ofertę 60 milionów euro za tych graczy pokazał, że Juventus wie, jaką ci piłkarze posiadają wartość. Dzisiaj chyba nikt nie wyobraża sobie Starej Damy bez tniech. To serce, to płuca (mózgiem jest Pirlo) organizmu stworzonego przez Conte. Zawodnicy ci, a raczej całe trio MVP - Marchisio-Vidal-Pirlo to wizytówka klubu. Swoimi umiejętnościami i postawą zasłużyli na uznanie całego świata. Claudio Marchisio i Arturo Vidal to dwie turbiny napędzające silnik zwany Juventusem. źródło: własne/juventiknows.com/whoscored.com

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Najnowsze komentarze

Tabela ligowa

# Zespół Z P R PKT
1 Juventus 30 3 5 95
2 Napoli 28 3 7 91
3 Roma 23 7 8 77
4 Lazio 21 8 9 72
5 Inter 20 6 12 72
6 Milan 18 10 10 64
7 Atalanta 16 10 12 60

Wasze Sondy

Mega ultra super hiper spierdolony
20%
Chujowy
20%
Zjebany
20%
Popierdolony
20%
Cipowaty
20%
Dobry trener :D haha, na prawde to jest chujowaty
0%
Panel Menu