Juventus

Odmawiając Starej Damie

Juventusowi też można odmówić, o czym w swoim artykule przekonuje dziennikarz Football Italia, James Horncastle.
art-dinatale
Kiedy późnym wtorkowym wieczorem poinformowano, że Juventus prowadzi negocjacje z Udinese w sprawie przyszłego transferu, odpowiedź Antonio Di Natale nie była typowa dla piłkarzy, którzy nagle znajdują się w orbicie zainteresowań wielkiego klubu. Tutaj jednak należy uczynić zastrzeżenie co uważamy za definicję wielkiego klubu. Mimo wszystko, to osobista sprawa dla każdego - piłka nożna okazała się wobec tego przewrotna. "To klub prowadzi rozmowy, nie ja" - powiedział reprezentant Włoch. "Najpierw muszą rozmawiać ze mną." Słowa Di Natala mają ten sam wydźwięk jak te wypowiedziane kiedyś przez wielkiego Gigiego Rivę, kiedy 43 lata temu Juventus robił wszystko co w jego mocy, żeby ściągnąć go z Cagliari. "Na każdym stadionie widziałem jednego ze współpracowaników Bonipertiego, który nalegał: 'Dawaj, zadzwoń do Giampiero, chce się przywitać'" - powiedział Riva dziennikarzowi La Gazzetta dello Sport Luigiemu Garlando. "Nie mogłem znieść negocjacji, które toczyły się bez pytania mnie o zdanie. Juve i Cagliari dogadały się w sprawie umowy - trzech albo czterech piłkarzy plus pieniądze" - dodaje Riva. "Zarobiłbym trzykrotność tego, co w Cagliari. Ale Sardynia uczyniła mnie mężczyzną. To był mój kraj. W tamtych czasach nazywano nas we Włoszech pastuchami albo bandytami. Miałem 23 lata i wielkie Juve chciało mnie obsypać pieniędzmi. Ja chciałem Scudetto dla swojego kraju. I udało nam się - pastuchom i bandytom." Riva może posłużyć za przykład, a kolejny był Pietro Paolo Virdis, znany ze swojego wąsa, który także w głośny sposób odrzucił ofertę Juve w 1977 roku, jednak tylko początkowo. "Straciliśmy awans w play-offach. Poprosiłem prezydenta by zatrzymał mnie na kolejny rok, żebyśmy spróbowali raz jeszcze, a także dlatego, że niewiele wcześniej umarł mój tata i chciałem zostać z moją rodziną" - powiedział Virdis. "Miałem jednak 20 lat, a Cagliari potrzebowało pieniędzy. Boniperti zadzwonił do mojej mamy i siostry, które przekonywał czemu powinienem się zgodzić na ten transfer." Enzo Biagi, jeden z najbardziej szanowanych dziennikarzy we Włoszech, zapytał później Gianniego Agnelliego jak to jest usłyszeć słowo 'nie'. "Jeśli ktoś nie chce pracować dla naszej firmy, lepiej niech zostanie w domu" - westchnął L'Avvocato. Ostatecznie Agnelli dopiął swego, ale jego bratanek Andrea nie - przynajmniej w kwestii Di Natale. Co oczywiste, pojawiło się mnóstwo spekulacji na temat przyczyn odmowy Toto, który nie wahał się odmawiając Juventusowi, wśród których pojawiła się nawet sugestia, że stało się tak z powodu jego żony Ilenii, która najwyraźniej chciała, żeby jej dzieci wychowywały się w Udine. Dla wielu wydało się nieprawdopodobne, że zawodnik liczący sobie 33 lata rezygnuje ze swojej pierwszej szansy nie tylko do wygrania Scudetto, ale czegokolwiek. Ale to świadczy wymownie o tym jak romantyczna może być tak godna szacunku w futbolu cecha jak lojalność. Nie można zapominać, że w poprzednie wakacje Di Natale odrzucił nawet możliwość przenosin do klubu z jego rodzinnego miasta Napoli, nie dlatego, że nie kocha on tego miasta czy niebieskiej koszulki, ale z powodu wdzięczności dla Udinese za to co dla niego zrobiło. Pytany w maju przez La Gazzetta dello Sport po pobiciu klubowego rekordu bramek Olivera Bierhoffa strzelonych w jednym sezonie, który dał mu ostatecznie tytuł Capocannoniere, czy nie żałuje, że nie grał dla wielkeigo klubu, Di Natale odparł: "Nie, ponieważ dzięki Udinese miałem wszystko - zagrałem w europejskich pucharach, strzeliłem wiele goli i dostałem się do reprezentacji... Zakończę tu swoją karierę. Jestem szczęśliwy." Może dlatego właśnie Juventus w pierwszej chwili zwrócił swoją uwagę na Di Natale - jego poczucie oddania i honoru z pewnością zgadza się z koncepcją futbolu Agnellich, nawet jeśli jest ono rodem z minionej ery. Były prezydent Boniperti zawsze oferował przyszłym zawodnikom mniej niż konkurenci, przekonując ich, że nie można po prostu ocenić wartości jaką daje gra dla tak prestiżowego klubu jak Juventus. Niestety dla Juventinich, Di Natale najwidoczniej tak samo czuje wobec innej drużyny, która gra w białoczarnych barwach i powinno być to przyjmowane raczej z podziwem niż z niedowierzaniem.
źródło: football-italia.net

 

Trezegol, legenda Juventusu
Nowy szef Fiata. Włoska robota dla młodego
 

Komentarze (1)

Fajny tekst. Jeśli chodzi o Di Natale, to mu się nie dziwie. Nagle dostaje ofertę, a jeśli jesteś jednym z tych, którzy cenią sobie przywiązanie, to ciężko tak szybko podjąć decyzję. W sumie cieszę się, że zostaje w Udine. Zawsze będę go kojarzył z tym klubem.

  Załączniki
 
Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Panel Bloggera

Opis Bloga

kedzier nie napisał/a notki o sobie. ...

Najnowsze Wpisy

Popularne wpisy

Najnowsi Bloggerzy

Filip Waluś
1 post(ów)
Filip Waluś nie napisał/a notki o sobie.
ale10poz
3 post(ów)
ale10poz nie napisał/a notki o sobie.
Maciejovsky
6 post(ów)
Maciejovsky nie napisał/a notki o sobie.
Hu Kers
5 post(ów)
Hu Kers nie napisał/a notki o sobie.

Kategorie Wpisów

Transfery
0 post(ów)
Calcio
2 post(ów)
Juventus
457 post(ów)
Inne
0 post(ów)
Squadra Azzurra
0 post(ów)
SoloJuve.com
0 post(ów)

Blog Kalendarz

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie