Juventus

Nicklas Bendtner: poznaj sylwetkę piłkarza

bendtner4bendtner1Mimo kilku rozegranych kolejek nasz nowopozyskany napastnik wciąż nie zapisał się niczym szczególnym w pamięci kibiców. Ciężko, by było inaczej - po rozegranych debiutanckich kilkunastu minutach w pojedynku z Chievo, mecz z Fiorentiną obejrzał w całości z ławki rezerwowych. Niemniej najnowsze doniesienia z Włoch są dla niego bardziej łaskawe. Już nie plotkuje się o rzekomej nadwadze piłkarza, raczej wypatruje się szansy na pokazanie swoich umiejętności. A wobec braku zaufania do Matriego i słabszej niż przypuszczano formy Giovinco może się ona pojawić bardzo szybko. Choćby dziś, w pojedynku z Romą w Turynie.
Aby przybliżyć kibicom sylwetkę zawodnika redakcja SoloJuve.com przygotowała artykuł, w którym możecie przeczytać jak przebiegała dotychczasowa kariera zawodnika, jakie są jego najsilniejsze oraz najsłabsze strony oraz co takiego zrobił, że doprowadził do śmiechu badającego go psychologa.
Nicklas Bendtner - sylwetka
 
Prawdą jest, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Rok po sezonie zakończonym brakiem kwalifikacji choćby do Ligi Europy fani Juventusu mogą świętować scudetto. Nim jednak zakończył się okres radości i gratulacji zaczął się już przegląd kadry pod kątem rozgrywek Ligi Mistrzów. Fanom nie wystarczali już zawodnicy gwarantujący dobry, ligowy poziom - minione mercato miało zapewnić nową jakość, zwłaszcza w ataku. Przed Marottą zostały postawione wyraźne cele: ma być gwiazda, ma być zawodnik jakiego do tej pory w Juventusie nie było, ma być łowca bramek ze znanym nazwiskiem.
I wiecie co? Wszystko to dostaliśmy w transferze last minute. art-bendtner1
Duńczyk z pewnością jest łowcą bramek. Już od początku swojej młodzieżowej kariery grywał właśnie jako wysunięty napastnik i do jego obowiązków należało przede wszystkim wykańczanie podań kolegów. Miał do tego ogromne predyspozycje fizyczne, a wraz z wiekiem zawodnik miał rozwinąć swoje możliwości techniczne.
Bendtner z pewnością jest też gwiazdą. Uwielbiany w Danii, kreowany na następcę Jona Dahla Tomassona, mimo młodego wieku wkrótce znajdzie się w najlepszej dziesiątce strzelców w historii reprezentacji. W tym czasie potrafi również urządzić awanturę w pizzerii ze względu na konieczność płacenia, doszczętnie rozbić wart ponad 100 000 euro samochód czy dać się sfotografować z opuszczonymi spodniami będąc kompletnie pijanym (co ciekawe zawodnik opijał wówczas odpadnięcie swojej drużyny z Ligi Mistrzów). Bo Duńczyk przez lata pracował na swój wizerunek gwiazdy. Tej z pierwszych stron brukowców.
Nicklas ma jednak więcej cech wyróżniających go spośród wielu graczy. Zapomnijmy o skromnych wypowiedziach Vidala czy Marchisio. Nie warto też przytaczać słów Pirlo, który będąc jednym z najlepszych pomocników w historii ligi włoskiej zawsze odnosi się z szacunkiem do innych piłkarzy. Bendtner to nie ten typ charakteru. Zamiast wiary we własne siły jest przekonanie o swojej wyższości. Zamiast zdrowej ambicji jest jej przerost. Gdy w Arsenalu w zwyczajowych rozmowach z psychologiem sportowym badano poziom postrzegania własnych umiejętności, dla Duńczyka dosłownie zabrakło skali: zdobył 10 punktów na 9 możliwych. Opowiada o tym sam badający,  Jacques Crevoisier: "Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego. Pat Rice siedział obok mnie i zwyczajnie nie potrafił przestać się śmiać".
Jeśli ktokolwiek poddaje w wątpliwość słowa francuskiego psychologa to warto sięgnąć po wypowiedź samego piłkarza, wówczas 21-letniego, w wywiadzie dla brytyjskiej gazety: "W swojej karierze planuję być przynajmniej raz królem strzelców Premiership, królem strzelców Mistrzostw Świata, a w ciągu maksymalnie pięciu lat będę najlepszym napastnikiem na świecie".
Teoretycznie mając 24 lata Nicklas wciąż może spełnić swoją obietnicę, ale jest tylko jedna osoba, która może wierzyć, że będzie to miało miejsce. On sam.
Warto jednak zauważyć, że brak osiągnięć sportowych nigdy nie przeszkadzał zawodnikowi w wywyższaniu się ponad innych. "Przed meczem nigdy nie martwię się o swoją dyspozycję. Martwi mnie jedynie forma innych zawodników" - przyznaje otwarcie. "Nieważne czy mam piłkę na prawej czy lewej nodze. Jeśli tylko mam ją przy sobie zawsze myślę: teraz strzelę gola. A jeśli się nie uda, trudno, znajdę następną okazję".
Bendtner urodził się 16 stycznia 1988 roku w Kopenhadze i jego życie już od najmłodszych lat obracało się wokół piłki. Będąc dzieckiem trenował piłkę nożną w malutkim klubie Tårnby Boldklub, ale już mając 10 lat przeniósł się do Kjøbenhavns. Jego siłą fizyczna budziła respekt wśród rówieśników, a umiejętności pozwoliły mu debiutować w kadrze młodzieżowej reprezentacji Danii. W zespole U-16 wystąpił trzykrotnie, strzelając przy tym trzy bramki.
Wbrew ówczesnym przewidywaniom nie dane mu było kontynuować kariery w zespole FC Kopenhaga. Szybko dostrzeżony przez scoutów Arsenalu został ściągnięty do Anglii i włączony do młodzieżowej kadry popularnych The Gunners. Sam piłkarz nie ukrywa zadowolenia, szybko uznając Arsenal za swój ulubiony (obok Barcelony) klub piłkarski na świecie - podobno ze względu na szybki, ofensywny styl gry obu zespołów. Jego kariera nabiera rumieńców.
Warto tutaj zaznaczyć, że Arsenal był wówczas innym klubem niż obecnie. Lata pełne sukcesów, kiedy nikt nie wyobrażał sobie Arenalu, który nie walczy o wygraną w lidze, a w Lidze Mistrzów każdy musiał liczyć się z podopiecznymi Wengera.
Nic dziwnego, że transfer do klubu, gdzie w składzie widnieją takie nazwiska jak Vieira, Henry, Bergkamp, Ljunberg, Reyes, Pires, Fabregas, Cole, Toure, Van Persie musiał być dla młodego zawodnika spełnieniem największych marzeń. Wystarczy przypomnieć, że Bendtner trafiał wówczas do Arsenalu, który w lidze nie poniósł żadnej porażki, zgarniając mistrzostwo z wyraźną przewagą nad drugą w tabeli Chelsea, a już w pierwszym sezonie w barwach The Gunners Duńczyk obserwował wspaniały marsz swojego klubu aż do finału Ligi Mistrzów (po drodze eliminując wielkich faworytów: Real Madryt oraz nasz Juventus).
Pierwsze lata były niczym z bajki. Szesnastolatek szybko potwierdza swoją przewagę nad rówieśnikami stając się czołowym graczem w drużynie młodzieżowej, a 27 bramek w 34 występach pozwala na miano najlepszego strzelca i nagrodę w postaci pierwszego kontaktu z seniorską piłką - Wenger wpuszcza Nicklasa na ostatnie minuty meczu Curling Cup z Sunderlandem.  Później zawodnik ma okazje jeszcze dwukrotnie zaprezentować się w tych rozgrywkach, zaliczając łącznie około 75 minut na boisku.
Równie znakomicie radzi sobie w reprezentacjach juniorskich Danii: strzelając 6 bramek staje się graczem roku w zespole U-17, mając zaledwie 18 lat debiutuje w zespole U-21, strzelając dwie zwycięskie bramki drużynie Hiszpanii, a kilka tygodni później staje się najmłodszym duńskim zawodnikiem w kadrze na Młodzieżowe Mistrzostwa Europy rozgrywane w Portugalii.
Z okazji powołania duńskie media przeprowadzają krótki wywiad z napastnikiem. Już wtedy można było poznać jego przekonanie o własnych umiejętnościach (w połowie mistrzostw kibice przekonają się jak wielkie). Spytany o swoje największe zalety wymienia między innymi umiejętności techniczne, drybling, przegląd pola oraz umiejętność strzelania bramek, a jako cel stawia poprowadzenie ekipy aż do samego finału.
Co ciekawe już w pierwszym meczu wychodzi w podstawowej jedenastce mierząc się z reprezentacją Włoch, w składzie której można znaleźć Chielliniego, Palladino i Pazziniego, a na ławce zasiedli wówczas między innymi Mirante, Pepe oraz obecny rozgrywający Milanu: Montolivo.
Na mistrzostwach Nicklas cieszy sie zaufaniem trenera i ma pewne miejsce w wyjściowym składzie, ale turnieju nie może zaliczyć do udanych. Nie potrafi ani razu skierować piłki do siatki rywala, a Dania odpada już w fazie grupowej zajmując ostatnie miejsce z zaledwie dwoma punktami. Jednak już wtedy piłkarz daje się poznać ze swojej arogancji. W zremisowanym ostatecznie spotkaniu z Holandią Bendtner zostaje zastąpiony w 60 minucie przez bardziej doświadczonego Rasmussena. Po meczu pozwala sobie na bardzo szczery komentarz. Zdradza bowiem prasie, że nie rozumie tej zmiany, skoro Rasmussen nie dorównuje mu umiejętnościami. Wypowiedź spotyka się z dużą krytyką środowiska pilarskiego, jednak Bendtner zachowuje miejsce w wyjściowym składzie w przegranym 1-2 meczu z Ukrainą. To ostatecznie grzebie szanse reprezentacji Danii na zaistnienie na tym turnieju.
Młodzieżowe Mistrzostwa Europy kończą juniorską karierę gracza. W wieku 18 lat Bendtner jest przekonany, że stać go na pierwszy sezon gry w dorosłym futbolu. Podobną wiarę w umiejętności zawodnika pokłada sam Wenger, który decyduje się wypożyczyć zawodnika do czołowej drużyny drugiej ligi angielskiej, Birmingham City. Wybór okazał się ze wszech miar słuszny. Zaledwie kilka dni po podpisaniu kontraktu zawodnik zalicza debiut w nowej drużynie. Wchodząc z ławki w 56 minucie potrzebuje zaledwie dwudziestu minut by strzelić zwycięską bramkę. Wyczyn tym bardziej imponujący, że Birmingham grało wówczas w osłabieniu po czerwonej kartce Camerona Jerome. Tym wyczynem gracz zjednuje sobie sympatię trenera i zdobywa pewne miejsce w składzie, którego nie oddaje już do końca sezonu. Tak o pierwszych miesiącach gry w Birmingham wypowiada się Steve Claridge, były zawodowy piłkarz i trener, współpracujący z BBC oraz The Guardian "Oglądałem mecz z wysokości trybun i prawdę mówiąc gdybym był fanem, to za moje okrzyki zostałbym wyrzucony ze stadionu." zdradził Steve, który był obecny na St Andrew's Stadium właśnie ze względu na grę Duńczyka "Był przesadnie pewny swoich umiejętności, a to przy jego braku zaangażowania, przy grze na 80% nie mogło się podobać. Jednak gdy po niemrawym początku gra całej drużyny zaczęła nabierać rumieńców, Bendtner potwierdził swój talent piłkarski. Mi osobiście zaimponowała dojrzałość w jego grze, tak rzadko widoczna u chłopców w tym wieku. Jak wygląda charakterystyka umiejętności Duńczyka? Wielu twierdzi, że to klasyczny snajper. Moim zdaniem takie opinie bazują na wzroście i sile fizycznej zawodnika, ale to są niesprawiedliwe uproszczenia. Bendtner potrafi grać krótkimi podaniami, ściągnąć na siebie uwagę obrońców by znaleźć miejsce dla partnera z ataku. To naprawdę wszechstronny talent i pozostaje mieć nadzieję, że będzie potrafił to wykorzystać. Fajnie, kiedy wszystko przychodzi z łatwością, ale to nie przygotowuje do ciężkiej pracy w trudniejszych momentach". art-bendtner4 Ostatecznie Bendtner kończy rozgrywki z dorobkiem 13 bramek i 9 asyst w 48 meczach (w obu rankingach wyprzedza go tylko fenomenalny wówczas Gary McSheffrey z wynikiem 16 bramek i 19 asyst). Nie jest to wprawdzie wyczyn wybitny - w tym samym sezonie Rasiak zdobywa 21 bramek dla Southampton, jednak wystarczający by przekonać do siebie Wengera. Choć czy tak na pewno?
Oddajmy głos Łukaszowi, kibicowi Arsenalu, który pokochał ten klub na fali sukcesów wielkiej drużyny Wengera. Nie ukrywa tego, ale do dziś niezmiennie co tydzień ogląda mecze ściskając kciuki za The Gunners "Wierzyliśmy wtedy w nastoletniego Bendtnera, bo wierzyliśmy przecież w Wengera. Tłuste lata nauczyły nas zaufania dla jego decyzji. Ale też wierzyliśmy, bo musieliśmy wierzyć. W sezonie 2004/05 bramki zdobywali dla nas Henry, Pires, Ljunberg, Reyes, Van Persie czy mój ulubieniec Bergkamp. Dwa lata później zostali już tylko Van Persie, Adebayor oraz ukochany Thierry Henry. Niestety nasz idol odchodził wówczas do Barcelony, więc nasz atak na papierze musiał prezentować się dość mizernie. Wierzyliśmy więc w Bendtnera, bo jednak łatwiej było pokładać nadzieje w nim, niż w przychodzącym wówczas z Ukrainy Eduardo". W podobnym tonie wypowiada się inny zagorzały kibic Arsenalu - Barciur "Myślę, że początkowo zapatrywaliśmy się optymistycznie, ale głównie dlatego, że podniecaliśmy się wszystkimi młodymi graczami, których Wenger chciał wprowadzać do składu. Tłumaczyliśmy, że się rozegra, że ma potencjał i wkrótce pokaże swoje umiejętności. Nie spodziewaliśmy się, żeby wyrósł na czołowego snajpera świata, ale na pewno oczekiwaliśmy znacznie więcej, niż jest teraz".
Wypowiedź Barciura zdradza to, co wszyscy z pewnością wiemy - kariera Bendtnera nie potoczyła się tak, jak sam z pewnością oczekiwał. Zgodnie ze swoją obietnicą dziś miał rozpoczynać sezon, w którym będzie najlepszym strzelcem Europy. Powinien więc mieć pewne miejsce w składzie, znakomitą formę i już przynajmniej dwa trafienia na koncie. Rzeczywistość jest jednak brutalna - mówimy o zawodniku, którego Arsenal oddaje bez żalu i który wciąż walczy o to, by wreszcie zdobyć 10 ligowych bramek w sezonie. A póki co zamiast z bramkarzami rywala mierzy się wyłącznie z plotkami o swojej nadwadze.
Pojawia się pytanie: co poszło nie tak? Cóż takiego się stało, że Bendtner jest tak daleko od swoich marzeń?
Odpowiedź jest przewrotna – nic. Nic się nie stało. I właśnie w tym jest największy problem tego piłkarza.
Rozwój kariery
Kolejne lata Bendtnera stanowią doskonałe odzwierciedlenie całego Arsenalu. Młody skład, bardzo nieregularny, o którym wszyscy mówili: jeszcze trochę, zdobędzie doświadczenie, ogranie i nie będzie miał sobie równych. Za rok pokażą wszystkim swoje umiejętności. A za dwa lata już na pewno. Ale… jakoś nigdy nie pokazywali (do tego stopnia, że dziś kibice Arsenalu potrafią na własnym forum zastanawiać się czy wciąż są wielką drużyną - wyobrażacie sobie coś podobnego wśród kibiców Juve?).  Dokładnie taką samą karierę ma za sobą Bendtner. Począwszy od jego gry w drugiej lidze przez kolejne lata wielu fanów mówiło: jest młody, dajmy czas. Ogra się, nabierze doświadczenia, poprawi regularność i skuteczność i będzie jednym z najlepszych w Europie.
Ale kolejne sezony mijały i Bendtner tylko nabierał doświadczenia, a umiejętności pozostawały bez zmian. I jeśli wielu kibiców zachwycało się jego techniką w wieku 18 lat, to dziś komplement w tę stronę kończy się obowiązkową formułką "jak na ten wzrost".
A to zdecydowanie za mało by być gwiazdą piłki.
2007/08
Już sam początek w Arsenalu musiał być dla niego ciężki. Słowa Claridge okazały się w pewnym stopniu prorocze.
Na pewno Bendtner mógł oczekiwać, że bardzo szybko zacznie wybiegać w podstawowym składzie. Był rok 2007, w klubie brakowało uznanych nazwisk w ataku. Pozostał już tylko Van Persie i 23-letni Adebayor, którego pierwszy sezon w Anglii rozczarował (zdobył zaledwie 8 bramek w 29 spotkaniach). Stała się jednak rzecz całkiem nowa dla młodego napastnika – już od pierwszych meczów zasiadł na ławce rezerwowych, często zostając tam do końcowego gwizdka. Pierwsze dwa miesiące to ledwie 40 minut ligowych oraz oglądanie wszystkich meczów Ligi Mistrzów z wysokości ławki. Szybko odezwała się źle ukierunkowana ambicja Bendtnera. Ten krótki okres wystarczył, by Duńczyk pierwszy raz wypowiedział się na temat swojego odejścia „Oczywiste, że nie chcę spędzić dwóch kolejnych lat na ławce rezerwowych. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem w pełni formy, ale oczekuję większej ilości gry. Zostanę w Arsenalu by walczyć o swoją szansę, ale jeśli jej nie otrzymam – odejdę”. Wprawdzie nie jest to mocno kontrowersyjna wypowiedź, ale zwiastuje przyszły konflikt zawodnika z klubem. Konflikt, który doprowadził między innymi do jego odejścia do Sunderlandu, a rok później do Juventusu.
Wówczas jednak mało kto myślał o oddawaniu gdziekolwiek zawodnika. Ten zresztą szybko złagodził swoje stanowisko, obiecując walkę z Adebayorem o pierwszy skład. Jak postanowił, tak zrobił – w meczu z Tottenhamem doszło między nimi do rękoczynów, awanturujących zawodników rozdzielać musieli koledzy z drużyny, a sędzia Howard Webb udzielił obu panom ustnej reprymendy. Nawiasem mówiąc, mecz pokazał różnicę klas między snajperami. Adebayor potrzebował ledwie 5 minut na boisku by zaliczyć trafienie, natomiast Bendtner zapamiętany zostanie głównie z samobójczego gola i nieporadności pod bramką rywali.
Ostatecznie Duńczyk zakończył sezon zdobywając zaledwie 5 bramek w 27 ligowych występach, dokładając do tego jeszcze 2 trafienia w Lidze Mistrzów. Biorąc pod uwagę 24 bramki Adebayora: przyszłość Bendtnera w ataku nie wyglądała obiecująco.
2008/09
„Kibice oczekują od nas trofeów i chcemy im to dać, chcemy zwyciężać. Przed sezonem postawiłem sobie cele do osiągnięcia. Chcę grać więcej, chcę być regularnie piłkarzem pierwszego zespołu. Dzięki temu poczynię postępy w swojej grze i udowodnię każdemu, do czego jestem zdolny.” art-bendtner2
Te odpowiedzialne słowa wypowiedziane jeszcze przed rozpoczęciem nowego sezonu miały zwiastować przełomowy okres w karierze zawodnika. Nie widać było już dziecięcej naiwności, przekonania o własnym geniuszu. Kibice zastanawiali się, czy piłkarz dojrzał już do roli lidera linii ataku. Udane występy przed sezonowe nastrajały optymistycznie i nawet przedsezonowy wywiad, w którym wychwalał swoje liczne zalety i porównywał siebie do Ibrahimovicia został mu szybko wybaczony. Początek wyglądał całkiem nieźle. Bramka w eliminacjach Ligi Mistrzów z Twente, bramka i asysta dające wygraną w meczu z Boltonem czy dwa pierwsze gole w wygranym 6-0 spotkaniu z Sheffield United. W międzyczasie kluczowa bramka w wygranej Danii z Portugalią i zawodnik mógł świętować najlepszy miesiąc w swojej dorosłej karierze.  
Prawdę mówiąc, jeśli tego nie zrobił to powinien mocno żałować. Na najbliższa okazję do większego świętowania musiał długo, długo czekać. Wspomniane bramki z Sheffield padły 23 września, do końca roku zawodnik zalicza już tylko jedno trafienie i jedną asystę.
I nawet gdy zdobywa zwycięska bramkę w meczu Ligi Mistrzów z Dynamem Kijów, to więcej mówi się jednak o… różowych butach piłkarza, w których tego wieczoru po raz pierwszy wybiegł na boisko „Zakochałem się w moich różowych butach. W takim kolorze chciałem grać już od dziecka. Nie widziałem by ktokolwiek wcześniej grał w butach tego koloru, jest on nieziemski, wygląda niesamowicie. Osiągnąłem już mistrzostwo w dziedzinie butów, nikt w Arsenalu nie może się ze mną równać pod tym względem. Przebić to mogłyby tylko buty wysadzane diamentami” komentuje zafascynowany zawodnik. To rozwiewa wszelkie wątpliwości na temat rzekomej dojrzałości.
Ostatecznie zawodnik kończy sezon z 9 ligowymi bramkami na koncie (do dziś pozostaje to jego osobistym rekordem). Jest to wynik dwa razy lepszy niż ten uzyskany sezon wcześniej, ale także dwa razy więcej przebywał na boisku.
Nie jest to sytuacja, której oczekiwaliby kibice. Zamiast rozwoju – stabilizacja na przeciętnym poziomie. Już tylko wiara Wengera wydaje się być niezachwiana  „Ma dopiero 20 lat, a już gra na wysokim poziomie, stwarzając sobie wiele okazji do zdobywania bramek. Martwiłbym się wtedy, gdyby tego nie robił” powiedział w wywiadzie sugerując, że problemy ze skutecznością powinny ustąpić wraz z doświadczeniem zawodnika.
2009/10
Nowy sezon Bendtner rozpoczął z nowymi nadziejami, ale i nowymi problemami. Konkurencji w ataku nie przybywało. Wręcz przeciwnie, z Arsenalem pożegnał się Adebayor, przechodząc do Manchesteru City. Sam Duńczyk podpisał szybko nowy kontrakt, który związał go z klubem na kolejnych 5 lat. Działacze podkreślali rozwój zawodnika przez okres gry w pierwszym zespole (podważany często przez kibiców) oraz jego pracowitość. Swoje oczekiwania wyraził sam zawodnik „Najlepszym napastnikiem jest ten, kto strzela najwięcej bramek. Można mieć wiele cech prawdziwego snajpera, ale jeśli nie zdobywa się goli, to nie są one istotne. Moim celem jest strzelić 20 czy 25 bramek  tym sezonie. Choć jeśli trafię 10 razy, ale zaliczę 30 asyst – będę z siebie zadowolony”. Ostatnie zdanie odnosi się do jego pozycji na boisku. Zamiast jako wysunięty napastnik Bendtner ustawiany jest na boku formacji ofensywnej w 4-3-3. Choć nie ukrywa, że nie jest to jego wymarzone miejsce „Jestem napastnikiem, nie skrzydłowym. Widzę siebie jako snajpera, chcę zdobywać bramki. Jednak najważniejsza jest ciągłość gry. Jeśli trener chce mnie widzieć na innej pozycji, zagram tam. W ostatnim sezonie grywałem po lewej stronie, teraz występuję na prawej. Ale moja naturalna pozycja to środek ataku”.
Początek sezonu nie jest udany dla zawodnika. Wprawdzie występuje, ale nie zawsze w podstawowym składzie, nie zawsze też na swojej pozycji. Trener dostrzega zalety gry Van Persiego w roli wysuniętego napastnika.
Największe emocje budzi jednak nie gra zawodnika, ale groźny wypadek w którym uczestniczy. Kierując Aston Martina zjeżdża na sąsiedni pas i dalej ślizga się po betonowym murze uderzając w drzewo. Zawodnik wychodzi niemal bez szwanku (jeśli nie patrzeć na liczne siniaki i stłuczenie barku). Zdaniem policji gdyby nie poziom bezpieczeństwa samochodu zawodnik mógłby w najlepszym razie oglądać mecze z poziomu wózka inwalidzkiego. I tak już do końca życia. Sam gracz bierze to za dobrą monetę „Ktoś nade mną czuwał, widocznie mam jeszcze wiele do zrobienia na tym świecie” i dzień później wybiera się na przejażdżkę samochodem. Kilka dni później wybiega z powrotem na boisko i w ciągu najbliższych 100 minut strzela dwie bramki, w tym tę dającą wygraną z Liverpoolem w Curling Cup. I gdyby tylko to była historia z filmu, to w tym momencie Bendtner zapewne rozpocząłby swój marsz na szczyt.
Ale nic z tego, wszystko upadło z zderzeniu z umiejętnościami gracza i prozą życia. W najbliższym meczu kontuzja pachwiny eliminuje go z gry na trzy miesiące. Trener Arsenalu jest rozczarowany zaistniałą sytuacją, zwłaszcza osłabieniem możliwości drużyny w grze głową pod bramką rywala.
Będąc na przymusowym rozbracie z piłką, Duńczyk nie próżnuje. Podgląda innych napastników, tych najlepszych w Europie, po czym stwierdza, że jego umiejętności są takie same. W najgorszym razie wkrótce takie będą „W ciągu najbliższych pięciu lat będę najlepszym napastnikiem w lidze i jednym z najlepszych na świecie. Nie rozumiem dlaczego jestem tak często krytykowany… sam często porównuję swoje umiejętności z czołowymi graczami i wiem, że wkrótce osiągnę swój cel”.
Wiele osób dziwi ta pewność siebie zawodnika. Mijają kolejne sezony, a poziom gry piłkarza nie ulega znaczącej poprawie. Sam jednak nie ma większych wątpliwości „Dlaczego jestem tak pewny siebie? Po prostu – jestem dobrym graczem. Ludzie często zadają mi podobne pytanie, ale ja już taki jestem. Moim celem jest podstawowy skład w ciągu najbliższych tygodni”. Popiera go Wenger, którego zaczynają irytować sugestie o kupnie nowego napastnika. Przypomina, że Thierry Henry przybył do klubu mając 23 lata, a Bendtner jest od niego 2 lata młodszy. Widocznie wiara w umiejętności nie znika w ciągu kilku miesięcy.
Druga połowa sezonu jest już znacznie lepsza w wykonaniu piłkarza. Kluczowe ligowe bramki oraz hat-trick w meczu z Porto (szósty taki wyczyn w europejskich pucharach w historii Arsenalu!) ponownie zjednują mu kibiców. Ostateczny wynik w sezonie to 1229 minut w lidze, gdzie strzela 6 bramek i zalicza 5 asyst. Dodatkowo zdobywa 5 bramek w 5 występach w Lidze Mistrzów. Kibice znów mają ciężki orzech do zgryzienia – kim powinien być Bendtner? Głębokim rezerwowym, ważnym jokerem czy może kluczowym napastnikiem? W przekroju całego sezonu więcej bramek wśród klubowych kolegów zdobywa jedynie Fabregas. Arshavin czy Van Persie oglądają plecy Duńczyka. Choć trzeba przyznać, że w przypadku Holendra zadecydowały problemy z kontuzjami…
2010/11
Początek sezonu był podobny do minionego. Kontuzja, dłuższy odpoczynek – ale w tle cały czas przebija się pewność siebie zawodnika. Tym razem kolejne osoby maja tego dość – "to już nie jest ambicja, ale niezdrowe przekonanie" – krytykują postawę zawodnika.
Forma po powrocie z kontuzji wyraźnie nie zadowala trenera. Bendtner wiele spotkań ogląda z ławki rezerwowych, a jeśli tylko z niej wstaje – nie imponuje skutecznością. Pierwszą ligową bramkę zdobywa w październiku, drugą dwa miesiące później. Trudno uwierzyć, ale na tym kończy się jego dorobek strzelecki. Podobnie jest w Lidze Mistrzów, gdzie statystycy wyliczają mu długie okresy bez oddania strzału na bramkę rywala.
Rola rezerwowego frustruje zawodnika. Pojawiają się kolejne groźny odejścia z klubu. Jego zdaniem decyzje Wengera mogą decydować o aktualnych możliwościach i całej przyszłości „Jestem w najlepszej formie fizycznej w mojej karierze. I muszę grać, żeby się rozwijać. Jeśli rok temu byłem wystawiany w pierwszej jedenastce, to teraz tym bardziej jest tam moje miejsce. Skoro jestem w pełni zdrowy nie mogę przesiadywać na ławce rezerwowych! Arsenal jest moim pierwszym wyborem, ale jeśli nie będę grał, rozejrzę się za innym klubem.”. Wenger potrafi chwalić postawę zawodnika, jego wolę walki i tłumaczyć jego nieobecność na boisku, jednak po tej wypowiedzi odsuwa go od składu. Rzekomo ze względu na przygotowania do kolejnego starcia, ale nikt nie ma wątpliwości, że młody snajper mocno podpadł francuskiemu szkoleniowcowi. Na mniej kurtuazji decyduje się Martin Keown, legendarny obrońca Arsenalu „Bendtner w ostatnich tygodniach regularnie wypowiada się w prasie. Wielka szkoda, że na boisku już taki aktywny nie jest. Wystarczy spojrzeć na spotkanie z Bragą, gdzie Duńczykowi nie chciało się nawet walczyć o piłki zagrywane przez Walcotta. On po prostu nie ma determinacji, nie pragnie wygrać za wszelką cenę”. Słabą formę wydają sie zauważać wszyscy, może poza Wengerem oraz samym piłkarzem. W lutym Arsenal przeprowadza test psychologiczny zawodników - każdy otrzymuje 117 pytań dotyczących między innymi pewności siebie, postrzeganiu własnych umiejętności oraz skali talentu. Wiadomo było, że Duńczyk będzie miał wysoki wynik, jednak kiedy zabrakło skali dla jego oceny własnego geniuszu wiele osób nie potrafiło ukryć rozbawienia. Psycholog sportowy wyjaśnia, że to nie musi być jednak tak negatywna cecha, jak się ją postrzega "Bendtner ma niesamowitą pewność siebie, to prawda. Ale dzięki temu ma też umiejętność podnoszenia się z kolan mimo niesprzyjających okoliczności". Częściowo słusznie - w tym bądź poprzednim sezonie zawodnik potrafił strzelać ważne bramki w końcówkach spotkań, nawet jeśli do 80 minuty, mówiąc delikatnie, nie zachwycał. Wówczas jeszcze wiele osób widziało w nim doskonałego jokera, który dzięki sile dominuje nad zmęczonymi rywalami. Przywoływano nawet Solskjæra, oczywiście nie ze względu na posturę, ale umiejętność zdobywania bramek po wejściu na boisko z ławki rezerwowych.
Większość kibiców nie miało jednak najlepszego zdania o wyniku testu psychologicznego zawodnika zauważając, że wobec słabego sezonu, utraty miejsca w składzie (rozegrał zaledwie około 200 minut ligowych) i braku rozwoju przez ostatnie lata taka pewność siebie zwiastuje jedynie zbliżające się kłopoty. I mieli rację.
Kilka dni po teście zawodnik grozi odejściem, jeśli nie będzie dostawał więcej szans na grę "Na moim etapie kariery powinienem grać w każdym spotkaniu, dzięki temu będę mógł się rozwijać i zdobywać bramki. Arsenal jest mi bliski, ale muszę też myśleć o sobie. Jeśli moja sytuacja się nie poprawi - odejdę". Szybko się jednak okazuje, że Duńczyk nie może liczyć na zbyt wiele.
Jaki był początek końca Bendtnera w klubie? "Kluczowym wydarzeniem był finał Pucharu Ligi w 2011 roku" relacjonuje Barciur "Arsenal z reguły wystawiał rezerwy w tych rozgrywkach, bo są one czwarte, ostatnie na liście priorytetów. Bendtner gdy był zdrowy wychodził w podstawowym składzie. Na finał powędrował jednak na ławkę, gdyż Wenger wiedząc, że od lat gablota z trofeami świeci pustką, wystawił podstawowy skład. Krótko później zawodnik oświadczył, że nie ma dla niego miejsca w tym klubie". Kilka miesięcy później sam gracz potwierdza te słowa: "Mogę podać dokładny moment w którym zrozumiałem, że wkrótce opuszczę Arsenal. Było to tuż przed finałem Carling Cup, kiedy zobaczyłem wyjściową jedenastkę i nie było w niej mojego nazwiska. Wiele sobie obiecywałem po tych rozgrywkach, po tym spotkaniu. Aż do finału miałem pewne miejsce w składzie, strzeliłem trzy bramki. Ta nieobecność to był najgorszy moment w mojej karierze i wiedziałem, że już nigdy między mną i Arsenalem nie będzie tak samo".
Warto dodać, że decyzja trenera nie przyniosła wiele dobrego. Jego podopieczni przegrali ze skazywanym na porażkę Birmingham i nadzieje na pierwsze trofeum od lat prysła kolejny raz.
Kilka tygodni później zawodnik nie pozostawia już żadnych złudzeń kibicom "Podjąłem decyzję. Odchodzę. Długo zastanawiałem się nad moją sytuacją i zdecydowałem, że latem opuszczam ten klub." Wtedy też zawodnik pierwszy raz łączony jest z Juventusem, gdzie miałby być tańszą alternatywą wobec wykupienia karty Matriego. Prasa donosi również o zainteresowaniu innych znanych klubów - Bayern, Benfica, Sporting czy Borussia miały rzekomo wyrazić chęć kupna napastnika, jednak na przeszkodzie stanęła cena za kartę zawodnika (wyceniana wówczas na 10-12 mln funtów) oraz jego oczekiwania finansowe.  
Ostatecznie Bendtner trafił do Sunderlandu na zasadzie rocznego wypożyczenia, gdzie miał zastąpić odchodzącego Darrena Benta.
Forma odejścia dała nadzieje kilku kibicom Arsenalu co do jego powrotu, jednak te szybko rozwiał sam zawodnik "Nigdy nie wrócę do Arsenalu! Po moim wypadku samochodowym nigdy już nie otrzymałem odpowiedniej szansy. Zmarnowałem tam tylko półtora roku kariery, więc moim planem jest już nigdy nie zakładać koszulki z armatką na piersi. W przyszłym roku poszukam sobie nowego klubu".
Tym samym zawodnik spalił za sobą wszystkie mosty i mógł jedynie liczyć, że dobre występy na wypożyczeniu pozwolą mu znaleźć klub podobnej renomy co Arsenal. Oczekiwania miał więc jasne, nadzieje również ogromne. Sunderland nie tylko miał problemy z napastnikami, ale też jego trenerem był Steve Bruce. To właśnie pod jego skrzydłami zawodnik stawiał pierwsze kroki w dorosłej karierze, będąc kluczowym graczem na wypożyczeniu w Bimingham City. Obaj, trener i piłkarz, są zachwyceni transferem, wiele sobie po tej współpracy obiecując.
2011/12
W Bimingham gracz ma pewne miejsce w podstawowym składzie już od pierwszego spotkania. Odwdzięcza się niezłą grą przez pierwsze tygodnie, zaliczając kolejne asysty oraz strzelając ważne bramki. Niestety forma sportowa nie działa najlepiej na ego zawodnika. Pierwsza była awantura, kiedy musiał zapłacić za zamówioną pizzę "Czy Ty nie wiesz kim ja jestem?! Mógłbym kupić całą tę waszą pizzerię!" krzyczał do obsługującej go kelnerki, kiedy nie udało się zapłacić kartą. Krótko później wraz z Lee Cattermole demolują samochody na parkingu w Newcastle, przez co policja zmuszona została do umieszczenia obu panów w areszcie. Na domiar złego wychodzi na jaw, że na początku września zawodnik brał udział w hotelowej bójce, w której również musiała interweniować angielska policja. Ekscesy te zbiegają się ze słabszą formą zawodnika - zaledwie jedna strzelona bramka przez 13 kolejnych godzin na boisku. Czarną serię kończy dopiero kontuzja w spotkaniu z Swansea. Kilkutygodniowy rozbrat z piłką działa motywująco. Brukowce zapominają o jego wybrykach, a po powrocie szybko osiąga najwyższą formę w sezonie. Jego trafienia dają remis z Newcastle i zwyciestwo z Liverpoolem, a pod koniec marca dzięki bramce i asyście zostaje uznany najlepszym zawodnikiem w zremisowanym 3-3 spotkaniu z późniejszym mistrzem kraju, Manchesterem City. Najpierw w doliczonym czasie pierwszej połowy mimo asysty rywala bez przeszkód oddaje strzał głową, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie, by 10 minut po wznowieniu gry wyłożyć idealną piłkę partnerowi z ataku - Sebastianowi Larssonowi. art-bendtner3
Kolejny raz Bendtner przypomina o sobie w prasie bulwarowej dopiero po zakończeniu sezonu. Został zatrzymany przez policję z racji prowadzenia samochodu bez ubezpieczenia, bez odpowiednich tablic rejestracyjnych i bez prawa jazdy (nie zadbał o odzyskanie dokumentu po tym, jak odebrałą mu go policja za niebezpieczną jazdę). Z typową dla siebie nonszalancją Duńczyk odpowiedział, że takimi sprawami zajmuje się jego znajomy, wiec sam nie poczuwa się do winy. Całość zakończyłą się tylko na zapłaceniu mandatów o łącznej kwocie 4750 funtów oraz niewielkich kosztów rozprawy.
Niewiele lepiej prezentowały się możliwości transferowe, choć sam zawodnik uważa, że ma niewygórowane oczekiwania: jego nowy klub ma grać w lidze mistrzów, zapewnić mu regularne występy w podstawowym składzie oraz pozwalać na częste wizyty w Londynie, gdzie zostaje jego rodzina. Bardziej złośliwi kibice komentują, że Bendtner chciałby trafić do klasowego zespołu, ale taki zespół wolałby klasowego napastnika.
Ostatecznie jednak długie zwlekanie zawodnika mogło zadziałać na jego korzyść. Pod sam koniec mercato pojawiły się dwie możliwości: transfer do Milanu, gdzie miałby zastąpić lukę po odejściu Ibrahimovicia, bądź do Juventusu, który ostatecznie poniósł porażki w staraniach o Van Persiego, Llorente czy Joveticia.
Jak się to skończyło i czyją propozycję przyjął piłkarz wszyscy kibice Juve oczywiście doskonale wiedzą.
 
Podsumowanie

 
Jakim typem gracza jest Bendtner? Z pewnością jego postrzeganie przez kibiców jest mocno naznaczone przez sylwetkę zawodnika. Blisko dwumetrowy wieżowiec stabilnie trzymający się na nogach. Widywałem wiele wygranych przez niego pojedynków główkowych gdzie obrońcy rywala robili co tylko mogli... ale właśnie, przy takim wzroście Bendtnera tak naprawdę niewiele mogli.
Niemniej nie jest to zawodnik, do którego wyłącznie wrzuca się piłkę i liczy na jego siłę oraz wzrost. Eric Blanc, z którym Duńczyk współpracował w Bimingham City, tak opisuje jego zalety "To typ gracza, który lubi mieć wpływ na postawę swojej ekipy. Wysoki napastnik, świetnie grający ciałem, ale obok tego jest bardzo szybki i zwrotny. Zamiast czekać na piłkę preferuje mieć ją przy sobie. Jest połączeniem siły fizycznej i techniki, potrafi grać obiema nogami. Bendtner to napastnik kompletny".
Wprawdzie należy spojrzeć na tę wypowiedź z lekkim dystansem (trudno nie chwalić nowo pozyskanego piłkarza), jednak jest w tych słowach sporo prawdy. Mimo postury Bendtner wydaje się być graczem, który nie jest bezużyteczny poza polem karnym. Nie bez powodu to właśnie Bendtner bywał przesuwany na skrzydła ataku, radząc tam sobie względnie dobrze.
Spójrzmy na tabelę podsumowującą dokonania obecnych napastników Juve w poprzednim sezonie:
 
Zawodnik  Bramki   Asysty   Strzały  Kluczowe podania Wygrane pojedynki w powietrzu Dokładne podania
Bendtner 8 5 2.14 1.17 2.66 73.8 %
Vucinić 9 8 3.19 1.63 0.47 76.3 %
Matri 10 4 2.19 1.19 0.48 75.9 %
Quagliarella 4 0 2.13 0.78 0.44 79.4 %
Giovinco 15 11 4.0 2.5 0.12 77.0 %
Bendtner, jak można się było spodziewać, nie odstaje od Matriego ani Quagliarelli w ilości oddanych strzałów na mecz. Niektórych jednak może zaskoczyć, że również dobrze sobie radzi w kwestii skuteczności podań oraz umiejetności zagrania kluczowej piłki na połowie rywala (zwykle jest to ostatnie bądź przedostatnie podanie). Można więc założyć, że jeśli Matri ma odpowiednie umiejętności do taktyki Conte, to również Bendtner powinien się do niej bardzo szybko dopasować. Zwłaszcza, że nie jest to typ gracza chowającego się za plecami kolegów. Utrzymując swój wynik z Sunderlandu, gdzie notował blisko 35 podań w trakcie meczu, spośród naszych napastników uległby jedynie Vuciniciowi - a i to nieznacznie.
Nie jest zaskoczeniem prowadzenie Bendtnera w ilości wygranych pojedynków główkowych, jednak ich ilość z pewnością robi wrażenie. W poprzednim sezonie sporadycznie tylko strzelaliśmy bramki głową, ale wraz z przyjściem Bendtnera trener ma możliwość zmiany tych proporcji.
Ze względu na wyraźne różnice w ilości minut spędzonych na boisku ilość bramek i asyst może być trochę myląca. Zmodyfikujmy powyższą tabelę i podajmy wynik w wartościach względnych:
Zawodnik  Bramki   Asysty  Minut na bramkę Minut na asystę
Bendtner 8 5 276 446
Vucinić 9 8 256 288
Matri 10 4 192 480
Quagliarella 9 2 145 653
Giovinco 15 11 206 281
w przypadku Quagliarelli są to dane z sezonu 2010/11
Tutaj sytuacja Bendtnera nie wygląda już tak różowo. Alessandro Matri potrzebował nieco ponad dwóch pełnych spotkań by strzelic bramkę, natomiast Duńczyk prawie trzech. Quagliarella prezentował się najlepiej z nich wszystkich strzelając bramkę już co 145 minut. To spora różnica na niekorzyść naszego nabytku. Warto jednak zaznaczyć, że Juventus prezentował odważną, ofensywną grę, nastawioną na utrzymywanie się przy piłce, natomiast Sunderland zajął ostatecznie trzynaste miejsce w lidze, notując mniej niż 1,2 bramki na mecz. To musiało mieć wpływ na osiągnięcia, wszak Sessegnon to nie Pirlo, a McClean to nie Marchisio. A na tle kolegów Bendtner prezentował się całkiem dobrze, będąc najlepszym ligowym strzelcem i drugim, po wspomnianym Sessegnonie, asystentem.
Bardziej miarodajne będą więc wyniki osiągane przez Duńczyka na przestrzeni lat spędzonych w Arsenalu. Jak słusznie Nicklas zauważył po trafieniu do angielskiego klubu, prezentuje on ofensywną, kombinacyjną grę. Marzenie każdego snajpera. Podobnie jak Juventus:
Sezon Występy łącznie Podstawowy skład  Minuty   Bramki   Asysty  Minut na bramkę Minut na asystę
2007/08 27 7 928 5 3 186 309
2008/09 31 17 1758 9 2 195 879
2009/10 23 13 1229 6 5 205 256
2010/11 17 3 495 2 1 247 495
2011/12 28 25 2230 8 5 279 446
Łącznie w Arsenalu 98 40 4410 22 11 200 400
Widać wyraźnie, że osiągnięcia w Arsenalu (cztery pierwsze sezony w tabeli) wyglądają znacznie lepiej niż ten ostatni, w Sunderlandzie.
Warto zwrócić uwagę na dwie istotne kwestie: po pierwsze, w Arsenalu piłkarz strzelał bramkę średnio co 200 minut, przy czym przed testowaniem zawodnika na skrzydle średnia ta była minimalnie lepsza. Jest to wynik dokładnie na poziomie Matriego z minionego sezonu oraz lepszy od wyniku Quagliarelli z ostatnich 5 lat rozgrywek ligowych (bramka co 213 minut).
Po drugie: stabilność. Pierwsze trzy sezony, kiedy zawodnik wychodził wyłącznie jako środkowy napastnik, pokazywały równą strzelecką formę zawodnika. Nawet wynik z Sunderlandu zdaje się to potwierdzać, bo mniej więcej takich wyników można się było spodziewać po jego odejściu do słabszego klubu.
Można się cieszyć, że piłkarz nie ma sezonowych wahań formy i jeśli tylko zaaklimatyzuje się we Włoszech to powinien momentalnie stać się lepszym graczem niż Matri, wskakując przynajmniej na pozycję numer 4 na naszej liście napastników. Można się również martwić, bo w takich warunkach tylko najwięksi optymiści mogą liczyć na nagły wystrzał umiejętności Bendtnera i snajperski pokaz na boiskach Serie A.
yesSiła oraz gra głową - dwie cechy, które mocno definiują grę Bendtnera. Blisko połowa jego bramek jest zdobywana właśnie po dośrodkowaniach kolegów - co nie powinno dziwić, skoro Duńczyk ma 193 centymetry oraz waży 83 kilogramy. Pod tym względem niemal dorównuje Luce Toniemu, który przecież potrafił strzelać bramki głową wyskakując do strzału jeszcze zza pola karnego.
Siła oraz gra głową - wymienię drugi raz, bo te cechy mogą być podwójnie przydatne w wielu spotkaniach. Jako królowie remisów zeszłego sezonu Bianconeri często cierpieli na problemy z rozmontowaniem zagęszczonej defensywy rywali. A na taką najskuteczniejszymi rozwiązaniami jest rozciąganie obrony, strzały z dystansu oraz właśnie zwykła, ordynarna siła fizyczna. Tę Bendtner może nam zapewnić, bo potrafi strzelać bramki głową mimo bliskiej asysty dwóch rywali a także wykańczać nawet te dośrodkowania, którym wiele brakuje do doskonałości.
Kreatywność - ilością asyst przewyższa zarówno Matriego jak i Quagliarellę. Co ciekawe nie są to asysty po zgraniu piłki głową, ale najczęściej prostopadłe podania bądź zagrania pomiędzy dwójkę rywali. Część z nich przedniej urody.
Wszechstronność - potrafi minąć rywala balansem ciała, strzelić z większej odległości, odegrać z rywalem na plecach, przełożyć sobie piłkę za plecami, dobrze odegrać wbiegającemu partnerowi i wykończyć akcję atomowym strzałem. Mało jest boiskowych akcji, których w swojej karierze Bendtner by z powodzeniem nie próbował. To zapewne jeden z powodów dla których potrafił porównać siebie do samego Ibrahimovicia.
Doświadczenie w Europie - pięta achillesowa naszych obecnych napastników. Quagliarella, mając doświadczenia wyniesione z jednego sezonu w Udinese, Giovinco, zaliczając trochę minut w spotkaniu z Chelsea, czy Matri, dla któego Stamford Bridge było debiutem na europejskich boiskach, z pewnością z Bendtnerem równać się nie mogą. Ten ma już na koncie 30 występów w elitarnych rozgrywkach (choć większość z ławki), notując w nich 9 trafień. W tym jednego widowiskowego hat-tricka. Podobnie wygląda doświadczenie reprezentacyjne, gdzie Nicklas strzelił więcej bramek niż wszyscy nasi pozostali napastnicy razem wzięci.
noSkuteczność - cecha kluczowa dla wysuniętego napastnika i ta niestety u Duńczyka kuleje. Zwykle potrzebuje kilku okazji by nareszcie strzelić upragnioną bramkę. 
Technika użytkowa - jak ma dobry dzień potrafi w fenomenalny sposób zgasić piłkę bokiem stopy, ale znacznie częściej futbolówka mu po prostu odskakuje. Nie jest to typ piłkarza, który przyjęciem szykuje sobie piłkę na błyskawiczny strzał. Nie może więc dziwić, że Bendtner należał do ścisłej czołówki zawodników ligi angielskiej pod względem ilości straconych piłek w rozegranym spotkaniu.
Regularność - wprawdzie kolejne sezonowe osiągnięcia są do siebie podobne, ale ich przebieg bywa bardzo różnorodny. Nicklas potrafi zagrać dwa świetne mecze by w kolejnych trzech doprowadzać kibiców do złości. Może też zagrać rewelacyjny miesiąc by zniknąć na dwa kolejne.
Charakter - kończy się wrzesień, Bendtner z pewnością nie jest zadowolony z dotychczasowej ilości minut na boisku. Mówi się, że w najbliższej przyszłości ma się to zmienić i wobec słabej formy Giovinco i braku zaufania do Matriego to właśnie Bendtner dostanie swoją szansę. Ale co dalej? Przeszłość pokazała, że nawet wobec lepszej gry konkurentów do składu Duńczyk oczekuje regularnych występów, a ławka rezerwowych źle wpływa na jego pozaboiskowe dokonania.  
Nikt w klubie nie ukrywa, że Marotta poniósł porażkę w walce o klasowego napastnika. Pamiętając o wiązanych z nami piłkarzach (Cavani, Van Persie, Jovetić czy Llorente) obecność Bendtnera jest mocnym rozczarowaniem. Pogoń za, jak się okazało, niemożliwymi celami ograniczyła czas na wdrożenie planu B, czy nawet planu C. Wciąż jestem przekonany, że gdybyśmy szybciej rozpoczęli starania o Berbatova, to Bułgar biegałby obecnie w naszych barwach. Nie byłby to wprawdzie transfer na lata, ale z pewnością podniósłby poziom naszej ofensywy. Już teraz popularny Berba ma na koncie dwa trafienia i asystę, podczas gdy pozyskany przez nas Duńczyk wywalczył sobie zaledwie 10 minut obecności na boisku. Bezbarwnej obecności - choć niekoniecznie z jego winy. W samej końcówce wygranego już tak naprawdę pojedynku ciężko jest coś pokazać napastnikowi.
Niemniej zważywszy na ostatnie chwile mercato ten transfer można nawet wybronić. Wobec mocno chimerycznych Matriego i Quagliarelli, wobec Vucinicia, który na pozycji wysuniętego napastnika nie może zaprezentować pełni swoich możliwości, pozyskanie nowego piłkarza wydawało się być koniecznością. I to jest pierwszy plus Bendtnera. Że po prostu jest. I przez rok pogra w naszych barwach.
Drugi: Bendtner to nie Quagliarella ani Matri. Przy czym nie jest to pochwała umiejętności zawodnika. Nicklas nie jest lepszy, nie jest też moim zdaniem gorszy: jest po prostu inny. Odmienne cechy fizyczne, odmienne techniczne. To daje komfort Conte, że niezależnie od wybranej taktyki i rozwiązań w ofensywie, zawsze będzie mógł dobrać odpowiednich wykonawców.
Mało kto wierzy, że Duńczyk stanie się kluczowym ogniwem Juventusu. Pozyskany za darmo i tani w utrzymaniu napastnik ma walczyć o minuty na boisku i być gotowym na to, by wstać z ławki. A w długim okresie czasu dzięki odmiennej charakterystyce piłkarskiej od pozostałych napastników ma pomóc podjąć Conte decyzję jakiego napastnika tak naprawdę potrzebuje - czy ruchliwego, świetnie wyszkolonego technicznie Joveticia czy raczej wysokiego i silnego Llorente. Albo Dzeko (bądź innych).
I to może być największy wkład Bendtnera w przyszłe sukcesy klubu - odpowiedź na pytanie kogo powinniśmy ściągnąć za rok. Jaki transfer będzie podstawą do tego, by Juventus Anno Domini 2013 był jeszcze silniejszy niż ten obecny. Ale już bez Bendtnera w składzie.
Czego sobie i Wam, kibice Juventusu, bardzo szczerze życzę.
Statystyki piłkarzy
Letnie mercato 2012
 

Komentarze (15)

Po przeczytaniu tego jakże zacnego artykułu pozostaje mi się tylko cieszyć, że Bendtner jest jedynie wypożyczony. I to nawet nie ze względu na jego umiejętności, które może kiedyś się tam objawią, ale z powodu wspaniałego charakteru zawodnika. I teraz mogę sobie wyobrazić, że plotka włoskiej prasy o tym, że Duńczyk chciał "10" po Alexie jest prawdziwa.

  Załączniki
 

Artykuł - prawdziwy pomnik dla Bendtnera.
B. może być niezłym dysonansem.

  Załączniki
 

Kto wie, może będzie wzmocnieniem, nie lubiłem go nigdy ale jak jest u nas nie będę po nim jechał jak niektórzy.Na Euro sam praktycznie ciągnął Danię, coś potrafi.Zagra w Juve parę spotkań i się zobaczy

  Załączniki
 

dajcie nr od antka potrzebuje dobrego prawnika!!!!

  Załączniki
 

Nie bardzo rozumiem o co chodzi

  Załączniki
 

w takim razie sam nim zostane.

  Załączniki
 

@venomik - dzięki za fajna lekturę do sobotniego śniadanka, no i za końcowe życzenia heh

  Załączniki
 

Jej, Venomik, że też Ci się chciało pochylać nad takim transferowym rozczarowaniem. Szacunek.
Same te tabelki i opisy przedstawiają Duńczyka w nie najgorszym świetle, jednak ja dalej nie wierzę, że zrobi coś pożytecznego poza pokazaniem Conte, jakiego typu napastnika powinien szukać w przyszłości

  Załączniki
 

Super tekst. Dzięki.

  Załączniki
 

Jeśli choć połowa tego wprowadzenia jest prawdą, to mam wrażenie, że zupełnie nie takiego zawodnika szukamy. Słabo go nzam, ale z tego co czytam, to faktycznie ma wiele wspólnego ze Zlatanem, nie tylko warunki fizyczne ale i wybujałe ego. Z tym że Szwed oprócz siana we łbie ma duże umiejętności, a Duńczyk niekoniecznie. W sumie to dziwne, że Marotta pokusił się o niego, bo kiedyś (może nie wprost) mówił, że nie szukamy zawodników w stylu Balotelliego czy Zlatana...
Cóż, może faktycznie Bendtner będzie zawodnikiem zadaniowym, przyda się czasem, zastawi, ale wielkiej przyszłości z nim nie widzę, choć oczywiście trzeba poczekać aż sie pokaże, bo na razie niewiele mial okazji. Tak czy siak...

Jeśli choć połowa tego wprowadzenia jest prawdą, to mam wrażenie, że zupełnie nie takiego zawodnika szukamy. Słabo go nzam, ale z tego co czytam, to faktycznie ma wiele wspólnego ze Zlatanem, nie tylko warunki fizyczne ale i wybujałe ego. Z tym że Szwed oprócz siana we łbie ma duże umiejętności, a Duńczyk niekoniecznie. W sumie to dziwne, że Marotta pokusił się o niego, bo kiedyś (może nie wprost) mówił, że nie szukamy zawodników w stylu Balotelliego czy Zlatana...
Cóż, może faktycznie Bendtner będzie zawodnikiem zadaniowym, przyda się czasem, zastawi, ale wielkiej przyszłości z nim nie widzę, choć oczywiście trzeba poczekać aż sie pokaże, bo na razie niewiele mial okazji. Tak czy siak wygląda na razie na Borriello 2.
Co do statystyk, tabelka pierwsza rożni się z drugą co do Quagliarelli, podejrzewam, że błąd jest w drugiej, bo Fabio napewno 9 bramek nie strzelił w zeszłym sezonie, stąd ma takie dobre statystyki co do goli/asyst na mecz. Druga sprawa, trzeba zdać sobie sprawę, że podczas pobytu w Arsenalu gdzie jak wchodził to najczęściej na końcówki taka statystyka nam niewiele mówi. Za mało minut po prostu. Tak jak np. niewiele można powiedzieć o formie Fabio z zeszłego roku.
Ale ogólnie artykuł fajny.

Czytaj więcej
  Załączniki
 

[quote="ab86":16ur3plv]Co do statystyk, tabelka pierwsza rożni się z drugą co do Quagliarelli, podejrzewam, że błąd jest w drugiej, bo Fabio napewno 9 bramek nie strzelił w zeszłym sezonie, stąd ma takie dobre statystyki co do goli/asyst na mecz. Druga sprawa, trzeba zdać sobie sprawę, że podczas pobytu w Arsenalu gdzie jak wchodził to najczęściej na końcówki taka statystyka nam niewiele mówi. Za mało minut po prostu. Tak jak np. niewiele można powiedzieć o formie Fabio z zeszłego roku.
Ale ogólnie artykuł fajny.


Według anglojęzycznej Wikipedii, Quag strzelił 9 bramek w sezonie 2010-2011 w 17 spotkaniach, ale w zeszłym sezonie zaliczył raptem cztery trafienia, pojawiając się na boisku...

[quote="ab86":16ur3plv]Co do statystyk, tabelka pierwsza rożni się z drugą co do Quagliarelli, podejrzewam, że błąd jest w drugiej, bo Fabio napewno 9 bramek nie strzelił w zeszłym sezonie, stąd ma takie dobre statystyki co do goli/asyst na mecz. Druga sprawa, trzeba zdać sobie sprawę, że podczas pobytu w Arsenalu gdzie jak wchodził to najczęściej na końcówki taka statystyka nam niewiele mówi. Za mało minut po prostu. Tak jak np. niewiele można powiedzieć o formie Fabio z zeszłego roku.
Ale ogólnie artykuł fajny.


Według anglojęzycznej Wikipedii, Quag strzelił 9 bramek w sezonie 2010-2011 w 17 spotkaniach, ale w zeszłym sezonie zaliczył raptem cztery trafienia, pojawiając się na boisku aż 23 razy.

Czytaj więcej
  Załączniki
 

Pod drugą tabelą jest informacja wyjaśniająca:
"w przypadku Quagliarelli są to dane z sezonu 2010/11"
Wolałem wziąć pod uwagę okres, kiedy zawodnik dostawał regularne szanse i był w formie fizycznej i psychicznej. Czas kiedy próbował odbudować się po kontuzji był dla mnie mniej miarodajny.

  Załączniki
 

Venomik, naprawdę świetny materiał. Jestem pod wrażeniem.

A co pokaże Bendtner, to czas pokaże. Ciężko go oceniać po tych kilku minutach jakie zagrał.

  Załączniki
 

Świetny materiał. Dobrze, że jest wypożyczony, jak się nie sprawdzi to wróci skąd przyszedł.

  Załączniki
 

Kawał dobrej roboty, szacun Venomik !

Co do oczekiwań wobec duńczyka, to nie mam żadnych.
Każda bramka, asysta, która da nam zdobycze pkt będzie dla mnie wartością dodaną do oceny naszego "asa".

  Załączniki
 
Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Panel Bloggera

Najnowsze Wpisy

Opis Bloga

Venomik nie napisał/a notki o sobie. ...

Popularne wpisy

Najnowsi Bloggerzy

Filip Waluś
1 post(ów)
Filip Waluś nie napisał/a notki o sobie.
ale10poz
3 post(ów)
ale10poz nie napisał/a notki o sobie.
Maciejovsky
6 post(ów)
Maciejovsky nie napisał/a notki o sobie.
Hu Kers
5 post(ów)
Hu Kers nie napisał/a notki o sobie.

Kategorie Wpisów

Transfery
0 post(ów)
Calcio
2 post(ów)
Juventus
457 post(ów)
Inne
0 post(ów)
Squadra Azzurra
0 post(ów)
SoloJuve.com
0 post(ów)

Blog Kalendarz

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie