Juventus

5 powodów niepowodzenia Aquilaniego w Anglii

Sobotnie potwierdzenie powrotu Alberto Aquilaniego do Serie A na sezonowe wypożyczenie nie było wielkim zaskoczeniem. Niespodzianką był natomiast fakt, że trafił do wielkiego (chociaż dochodzącego do siebie po słabym sezonie) Juventusu.

art-aquilani1

Jasne było, że dni Włocha w Liverpoolu zdawały się od początku policzone, nawet jeśli kilku optymistów - w tym nowym trener Roy Hodgson - wyrażało nadzieję, że za rok zobaczą w Premier League Aquilaniego silniejszego i w dobrej formie. Dlaczego więc nie udało mu się podczas ery Rafaela Beniteza, będąc drugim największym transferem Hiszpana? Goal.com przygląda się 5 głównym przyczynom niepowodzenia Aquilaniego, któremu nie udało się uzasadnić wyłożenia nań 20 milionów euro. 1. Liczba kontuzji To zadziwiające czemu były manager The Reds Benitez ściągnął Aquilaniego biorąc pod uwagę jego podejrzane statystyki. Tylko raz w ciągu 9 lat profesjonalnej gry Włoch zagrał w ponad 30 meczach w roku, a działo się to w sezonie 2003/04, kiedy na wypożyczeniu do Triestiny zagrał 41 razy. Co bardziej zdumiewające, w ostatnich trzech sezonach w Romie nigdy nie zagrał więcej niż 15 spotkań w Serie A. Nie powinno być więc wielkim szokiem, że ktoś tak często nękany drobnymi kontuzjami (i który został kupiony z urazem) zagrał zaledwie 813 minut w Premiership, zaczynając spotkanie zaledwie 9 razy w podstawowym składzie. Kontuzje to także główna przyczyna zastopowania jego międzynarodowej kariery. Odkąd zadebiutował w reprezentacji Włoch 4 lata temu przeciwko Turcji, Aquilani wystąpił w niebieskiej koszulce zaledwie 15 razy. 2. Tempo Premier League Po kłopotach fizycznych, zawsze istniał spory znak zapytania czy w pełni zdrowy Aquilani poradzi sobie z wymaganiami futbolu na Wyspach. Nawet jeśli jego przydomek z czasów rzymskich - Il Principe (Książę) - sugeruje pewną elegancję, nie chodzi tu tylko o budowę ciała. Faktycznie, według oficjalnych statystyk z poprzedniego sezonu Aquilani waży tylko 4kg mniej niż taran The Reds Steven Gerrard. Bardziej chodzi tu o wykorzystanie ciała, umiejętność radzenia sobie z bliższą grą przeciwnika i ogólne skomasowanie gry w Anglii. To coś, czego Aquilani nigdy nie potrafił, robiąc obiecujące, ale sporadyczne postępy i rozgrywając swoje najlepsze chyba mecze  dla klubu w Lidze Europy przeciwko Atletico Madryt. 3. Zły następca Xabiego Alonso Transfer Aquilaniego był odruchowy, stanowił paniczną odpowiedź na długo oczekiwaną sprzedaż Xabiego Alonso po tym, jak Benitez zaskakująco próbował pozbyć się Baska latem 2008 roku. Odejście Alonso pozwoliło zainkasować klubowi z Anfield około 35 milionów funtów, które ich trener błyskawicznie postanowił wydać. Nikt nie wątpił, że Alonso potrzebuje następcy - jego spokojne i wszechstronne rozgrywanie było fundamentem, wokół którego została zbudowana gra Liverpoolu. To co prezentował Aquilani, bardziej stylowy i ofensywnie nastawiony pomocnik, oczywiście nie odpowiadało temu, co prezentował Hiszpan. Liverpool bez Alonso (rozgrywanie np. Jamiego Carraghera było bezwzględnie narażające) sprawiał wrażenie, że Aquilani miał wkroczyć do gry. Nawet jeśli Włoch miał potencjał, by być stopniowo przyzwyczajany do roli "quarterbacka", był on gotowym rezerwowym. 4. Szybka utrata wiary przez Beniteza Będąc drugim największym transferem Beniteza (najdroższy był Fernando Torres), gorliwość by widzieć pierwsze kroki Aquilaniego w The Reds jest zrozumiała, nawet jeśli najpierw musiał przejść okres rehabilitacji. To, że musiał on czekać na debiut do meczu Pucharu Ligi 26. października przegranego z Arsenalem nie było niespodzianką. To, że pierwszy pełny mecz w Premier League (przeciwko Wolverhampton Wanderers) rozegrał on dwa miesiące później, zaskoczeniem już było. To całkowicie naturalne, że zawodnik wracający do zdrowia, jak również odnajdujący się w nowej lidze, powinien być wprowadzany do drużyny stopniowo. Jednak wraz z powracaniem nowej gwiazdy Liverpoolu do zdrowia coraz bardziej wzrastało zdziwienie, że Benitez coraz mniej chętniej na niego stawia. Aquilani wystawiany był zwykle w meczach małego ryzyka w końcowej fazie rozgrywek (Portsmouth, Burnley, itd.), a przeciwko Chelsea zagrał, gdyż Beniteza zmusiła do tego liczba kontuzji. Hiszpan zdawał się żałować swojego transferu. 5. Fakt, że na Anfield nadal rządzi Steven Gerrard Wspominaliśmy już, że Aquilani miał potrzebę dyrygowania linią pomocy. Jest jednak jeden problem - pewien nr 8, który w The Reds już się tym zajmuje. Dla Gerrarda sezon 2009/10 nie był najlepszym na Anfield Road, ale nadal jest on podstawą zespołu i głównym motorem napędowym drużyny. Wszystko, co Liverpool robi pomiędzy linią pomocy a atakiem, przechodzi przez niego, przez co mniej miejsca zostawało dla Aquilaniego. Przyjście Joe Cole'a pewnie dodatkowo skomplikowało sytuację. Te same problemy miał Lucas, krytykowany za nierówną formę, dopóki nie zmieniły się okoliczności w ostatnich miesiącach. Prawda jest taka, że Brazylijczyk w Gremio i reprezentacjach swojego kraju był przyzwyczajony, że to on dyryguje grą, a to nigdy nie miało mieć miejsca na Anfield. Musiał się nauczyć nowej roli, efektywnej współpracy z Gerrardem. Zbyt wielu okazji do tego, jak do tej pory, Aquilani natomiast nie miał.
źródło: goal.com

 

Nowy szef Fiata. Włoska robota dla młodego
Czy Aquilani pasuje do Juve?
 

Komentarze (0)

Póki co nie ma tu żadnych komentarzy

Panel Bloggera

Opis Bloga

kedzier nie napisał/a notki o sobie. ...

Najnowsze Wpisy

Popularne wpisy

Najnowsi Bloggerzy

Filip Waluś
1 post(ów)
Filip Waluś nie napisał/a notki o sobie.
ale10poz
3 post(ów)
ale10poz nie napisał/a notki o sobie.
Maciejovsky
6 post(ów)
Maciejovsky nie napisał/a notki o sobie.
Hu Kers
5 post(ów)
Hu Kers nie napisał/a notki o sobie.

Kategorie Wpisów

Transfery
0 post(ów)
Calcio
2 post(ów)
Juventus
457 post(ów)
Inne
0 post(ów)
Squadra Azzurra
0 post(ów)
SoloJuve.com
0 post(ów)

Blog Kalendarz

Poczekaj chwilę, ponieważ właśnie szykujemy kalendarz dla Ciebie